Czym jest propaganda i jak nas robią w konia

Biorąc pod uwagę kilka zarzutów w mój adres w ostatnich komentarzach odnośnie propagandy, zdecydowałem wyprostować nieco pojęcie o tym, czym jest tak naprawdę propaganda i dlaczego jest tak skuteczna. Warto o tym wiedzieć, bo przecież są tacy którzy naprawdę wierzą, że istnieje jakaś”prawda” i „propaganda, która z kolei jest kłamstwem i celem jej jest właśnie podmiana tej sakralnej prawdy.

Właściwie pomysł na ten artykuł pojawił się po przeczytaniu komentarzy do kanału Podziemna TV pod tytułem Wyłącz TV – włącz myślenie. Otóż muszę przyznać, że autor zrobił i wciąż robi kawał dobrej roboty, lecz zabrakło mi, a uważam to za podstawę do zrozumienia mechanizmów, odpowiedzi na dwa podstawowe pytania:

  • Dlaczego mimo tak, wydawało by się, oczywistych kłamstw, dajemy się robić w konia?
  • Dlaczego masz wyłączyć TV?

Zdecydowana większość komentatorów tłumaczy sobie i wszystkim dookoła prostymi stwierdzeniami, które można by było sprowadzić do jednej wspólnej myśli – bo są idiotami. Proste? Wyborcy PO są idiotami, wyborcy PIS są…i t.d. Łatwo jest wytłumaczyć to głupotą lub chorobami psychicznymi. Rosjanie są idiotami, bo nie widzę co robi Putin, wyborcy PO są idiotami, bo nie widzą co robi rząd. Nikt nawet nie próbuje zadać prostego, wydaje się podstawowego pytania, DLACZEGO im się UDAJE ogłupiać tłum.

 

Są nawet tacy, którzy na poważnie sądzą, że w świecie istnieje jakaś „prawda” i „propaganda”, która jakoby jest kłamstwem i jej celem – podmiana sakralnej prawdy. I choć sam tytuł artykułu daje podpowiedź, stwierdzam fakt – 99,9% ludzi nie wie dlaczego propaganda jest tak skuteczna i jak ona właściwie działa. Im się tylko wydaje, że jest to po prostu złe, jeżeli jakaś informacja nie pasuje do ich szablonu, lub propagandą taka informacja nie jest, jeżeli „prawda” jest zgodna z takim szablonem.

A więc jak działa propaganda?

Każdy człowiek ma taką cechę – osądza innych według siebie. Większość nie zdaje z tego sobie sprawy. Na przykład, wierzący patrzą na ateistów najczęściej, jak zasługujących politowania nieszczęsnych zagubionych i idiotów, którzy odmówili darmowego biletu do raju i wybrali piekło poprzez swoją głupotę. Ateiści wręcz odwrotnie: wierzący – nieszczęśnicy, ogłupiani z czasów dzieciństwa propagandą księży lub idioci świadomie wybierający opium ludu.

Jest też trzecia część, która uważa siebie za co najmniej „powyżej” dyskusji i przedstawia wizję „prawdy po środku” lub gorzej, wyszukując kawałki prawdy po jednej i po drugiej stronie, próbuje to integrować. To już jest schizofrenia w czystej postaci. Właściwie, podobne usposobienie można znaleźć w każdym spornym temacie – czy to kwestia polityki, filozofii, historii czy ideologii. Nawet w kwestii, gdzie jak się wydaje, natura zdecydowała o wszystkim za nas, jedni bronią swoje prawo do wkładania tam, gdzie przepisała natura, a ich oponenci wymagają wykazywać rytuałowy publiczny szacunek do swojego prawa wkładać tam, gdzie natura nie pozwala, no naturę mają w wielkim poważaniu i wkładają.

Jeżeli zadajesz sobie pytanie „kto ma racje?” lub „kto ma większą racje, niż reszta?”, oznacza to, że twój mózg nie jest odporny na działanie propagandy. Dlatego, zanim opowiem o konkretnych metodykach i sposobach propagandy, zacznę od podstaw. Człowiek funkcjonuje jednocześnie  w dwóch światach, krzyżujących się w jednym miejscu  – w człowieku – to świat natury (materia, ciało) i świat kultury (obszar, świadomość). Wszystko razem nazywa się noosferą. O sferze materialnej ględził nie będę (tu i tak wszystko jasne), a kulturowa składowa – to przedstawienie człowieka o naturze, o sobie samym, myślach, pojęciach i emocjach.

Przy czym należy przyjąć za oczywistość: kultura opiera się nie na WIEDZY o świecie, a właśnie na WYOBRAŻENIU o nim, czyli na obrazach generowanych przez naszą świadomość. Obrazy mogą się opierać o WIEDZĘ, czyli posiadać związek z naturą (bytem), a mogą istnieć w całkowitym oderwaniu od tego. Nie jest to ani złe, ani dobre, to po prostu fakt i jedyne, co różni nas od zwierząt. To umożliwia człowiekowi myślenie abstrakcyjne i umożliwia twórczość. To również daje możliwość myślenia zapobiegawczego, kiedy organizm nie tylko w wyniku biochemicznych procesów reaguje na zmiany, które się dokonały w otoczeniu, lecz jest zdolny do prognozowania tych zmian i reagowania na to, co jeszcze się nie wydarzyło, czyli zmieniać otoczenie. To z kolei umożliwia człowiekowi przezwyciężać uzależnienie od materii.

Co oznacza uzależnienie od materii? Prosty przykład: naturalne środowisko człowieka  – znikome. To właściwie część przylegająca do sawanny i subtropikalnych lasów. Tam gdzie za gorąco lub zbyt zimno, zbyt wilgotno lub zbyt sucho, gdzie zbyt duże skoki temperatury w ciągu dnia lub sezonu, człowiek nie przetrwa – potrzebuje ubrań, dachu nad głową, narzędzi do pracy i polowania itd. To wszystko się nazywa technosferą. Więc technosfera to nie „produkt” natury i nawet nie wynik instynktu, lecz skutek procesu myślowego człowieka, produkt jego twórczości i tworzenia i tylko w takim wydaniu technosfera staje się częścią świata materii. Zniknie człowiek – przestanie się rozwijać i istnieć technosfera.

Z powyższego można wywnioskować, że każde wyobrażenie człowieka o świecie – to abstrakcja. I aby zmienić to wcale nie trzeba zmieniać FIZYCZNĄ RZECZYWISTOŚĆ, wystarczy wpłynąć na sferę kulturową poprzez zbudowanie obrazów i formułując pojęcia, które człowiek jest w stanie zrozumieć i przetworzyć. Właśnie to jest celem propagandy.

Czy to oznacza, że obrazy i pojęcia stworzone przez propagandę obowiązkowo są oderwane od świata natury (fizycznej rzeczywistości) i są fałszywe? Nie, jeszcze raz nie i po tysiąckroć nie. Chociażby dlatego, że same kryteria prawdziwości lub fałszywości są wynikiem pracy świadomości. Tubylec z południowej Afryki widział, że woda to płyn i to jest jego niezmienna „prawda”.  Każde stwierdzenie, że woda może być twarda i przyjmować postać statyczną postrzegał jako oczywiste kłamstwo dlatego, że nigdy czegoś takiego nie widział i nie mógł widzieć. Z kolei rdzenny lud obszarów arktycznych postrzega „prawdę” całkowicie inaczej – widzieli, że woda w zdecydowanej większości istnieje w postaci twardej, można po tym chodzić, można zbudować dach nad głową.

 

Czyli w rzeczywistości, w świecie fizycznym nie istnieje ani prawda, ani kłamstwo i tylko wewnątrz człowieka istnieje WYOBRAŻENIE o prawdzie i kłamstwie. Właśnie na to i trzeba wywierać wpływ. Dla jednych istnienie boga – jedyna prawda, której są śmiertelnie pewni, dla drugich to jest największe kłamstwo wszech czasów. Istotą nie są zainteresowani ani jedni, ani drudzy, gdyż każda ze stron broni swojego szablonu (stereotypu).

Teraz bardziej konkretny przykład. Propaganda nazistowska do dziś jest uznawana za klasyczny przejaw. Na przykład jak była budowana judofobia? Aby niemcy uwierzyli w to, że całe zło na świecie przez żydów, niczego nie trzeba było wymyślać, wystarczało opowiadać wyłącznie prawdę, prawdę i niczego oprócz prawdy. Na przykład, jeżeli jakiekolwiek przestępstwo popełnił w Niemczech żyd, prasa nazistowska kolorowo opisywała wydarzenie. Żydów było sporo, byli i profesjonalni przestępcy, zabójcy, maniacy, aferzyści, fałszerze, prostytutki i alfonsi, kobiety, zdarzało się, zabijały noworodków itd. I właśnie o tym prasa pisała z nieograniczonym zaparciem.

W wyniku czego zwykły obywatel miał wrażenie, że prawie wszystkie przestępstwa w kraju są autorstwa żydów. Żadami zaczęto straszyć dzieci. „Zobaczysz życia, uciekaj!”, bo w kieszeni ma nóż i pożąda krwi chrześcijańskiej. Dlatego kiedy wszystkich żydów zmuszono nosić gwiazdę Dawida, opinia publiczna przyjęła to z wielką aprobatą: przestępcy ciężej popełnić zbrodnie, jeżeli na plecach ma napis” PRZESTĘPCA” i wszyscy go widzą. Czy niemiecka prasa pisała o przestępstwach Niemców? Oczywiście, lecz o tym, że są Niemcami w artykułach nie wspominano. Lecz nawet jeżeli choć by jeden z alkoholowej bójki był w 1/8 żydem, to publikowano: „żyd-chuligan” w knajpie pobił niemieckiego człowieka, ojca dwójki dzieci.

Ogólnie rzecz biorąc sukces efektywnej propagandy jest prosty: podawaj prawdę, czystą prawdę i niczego oprócz prawdy – to najlepszy sposób oszustwa. Tak, samo pojęcie „czysta prawda” już śmierdzi manipulacją. Jeżeli prawda została „PRZESORTOWANA”, „OCZYSZCZONA” i przedstawiona odbiorcy w „SKONCENTROWANY” sposób, to żadne kłamstwo nie zapewni tak skutecznego efektu.

Zjawisko takiej hiper podatności na sugestie oparte jest na efekcie ekstrapolacji, kiedy człowiek widzi mikroskopowy fragment rzeczywistości, a świadomość zapełnia nią rzeczywistość. Propaganda zajmuje się rozdzieleniem rzeczywistości i formowaniem z kawałków „czystej prawdy” całkowicie fantastycznego obrazu. Próby obalenia propagandy skazane są na porażkę, bo z której strony nie popatrz, nie ma w tym ani kropli kłamstwa. Manipulacja i owsem, kłamstwa brak. Walczyć z manipulacją tą samą metodą jaką się walczy z kłamstwem nie jest możliwe z definicji.

Rosjanin się pyta, czy Zachód nie widzi, że na Ukrainie odbyło się niekonstytucyjne zdobycie władzy za pomocą neofaszystowskich nacjonalistów, szkolonych przez NATO?

Europejczyk się pyta, czy Rosjanie nie widzą przygotowania się Rosji do inwazji na Ukrainę?

Zdecydowana większość da rękę obciąć, że istniał Pakt Ribbentrop-Mołotow, Stalin był paranoikiem budującym swój własny kult jednostki, ZSSR było „imperium zła”, a Mongołowie panowali nad Europą.

Prosty przykład działania propagandy to artykuł przedstawiający wykupowanie przez Rosjan Londynu. Ten kto samodzielnie nie doszedł do właściwego wniosku autor podkreśla – Rosjanin to nowy szejk. Rosjanin to nowy Maharadża czy przywódca Azteków, który za parę złotych zielonych monet sprzedał kraj. W stercie bzdur ciężko nie zauważyć, że poniższe zdanie:

Stara się też ochrona wytrenowana przez brytyjskie służby specjalne, choć zadanie ma ułatwione, bo wszystkie szyby w budynku są kuloodporne

de facto jest tym:

Rosyjscy oligarchowie „kupują” po zawyżonej cenie bunkry z kuloodpornymi szybami na terytorium panów (Londyńskie City) pod kontrolą MI5 na wypadek, gdyby okradany kraj po nich się zgłosił i próbował rozliczyć.

Kim są obecni oligarchowie z Rosji, jeżeli będziesz zainteresowany, przybliżę w kolejnych artykułach.

 

Reklamy

6 thoughts on “Czym jest propaganda i jak nas robią w konia

  1. Nie wchodzę w analizę merytoryczną. Jako lingwistka muszę jednak zwrócić uwagę na tak dużą liczbę błędów językowych, że wpis sprawia wrażenie wykonanego pośpiesznie automatycznego tłumaczenia, dyskwalifikując wiarygodność autora. A szkoda, bo materia jest interesującą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s