NATO – mięso armatnie i iluzja naszego bezpieczeństwa

Zdolność bojowa Paktu Północnoatlantyckiego, cokolwiek by nie opowiadali nasi kryptopolitycy, coraz to bardziej staje się dekoracyjna. Poza tym wewnątrz „sojuszników” nie da się ukryć jabłka niezgody i żadne uśmiechy oficjeli i nic nie mówiące oświadczenia nie dają spodziewanych efektów. W Niemczech otwarcie się mówiło o wyjściu z sojuszu wojskowego. Niemcom się nie uśmiecha płacenie śmiercią własnych żołnierzy za obronę interesów Wujka Sama tam gdzie ten zwęszył łatwy pieniądz.

Lecz jesteśmy w kropce: wyjść z NATO nie możemy chociażby dlatego, że europejskie wojska każdego Państwa z osobna (poza może Szwajcarią i Funlandią, ale akurat oni nie są członkami Paktu) sprowadzono do reprezentatywnego stowarzyszenia wartowników, w wyniku czego wyjście spod parasola Ameryki spowoduje wzrost wydatków na cele obronne, na co przy obecnej polityce nikogo nie stać. Pozostanie w NATO oznacza stworzenie „mięsa dla młynka” Pentagonu. Smród rozkładu czuć, przypomnijmy sobie, prokuratura Szwecji ledwo co nie postawiła zarzutów szefowi armii Szwecji gen. Sverkerowi Goransonowi, który potwierdził, że obecnie armia szwedzka w wypadku agresji może stawiać opór zaledwie przez siedem dni broniąc fragmentów terytorium kraju.

Jak czytamy, przestępstwo miałoby polegać na ujawnieniu wyników tajnej gry sztabowej. Zwróć uwagę, że tajemnicą miała być informacja, że 50 tysięczna „profesjonalna” armia najemników nie jest w stanie odetrzeć potencjalną inwazje. Potencjalnym agresorem została wyznaczona Rosja. Goranson jest zwolennikiem wstąpienia do NATO, które ma być gwarantem bezpieczeństwa bez dodatkowych kosztów. Paradoks całej sytuacji polega na tym, że przyłączenie się do NATO tylko osłabi obronność, a jedynym wygranym będą USA.

Zbigniew Brzeziński kiedyś określił, że USA nie powinno pozwolić na dominacje w Europie któremukolwiek z państw, a Europa jako całość nie powinna zbudować potęgi, mogącej zagrozić dominacji Stanów Zjednoczonych. Mówiąc o NATO współcześni przywódcy europejscy o tym próbują zapomnieć.

Lecz przystąpienie do NATO nie tylko nie zmniejszało wydatków (swój udział w NATO każdy członek opłaca z własnego budżetu, a więc na to składamy się my sami), lecz je zwiększało kosztem krwi przelanej na terytorium kolejnej afrykańskiej lub azjatyckiej wojny, sprowokowanej przez Waszyngton. Dania musiała w celu swojego poczucia bezpieczeństwa wydać na misje w Afganistanie 26,3 mld dolarów. A to daje 4 700 USD na głowę.
Najdłuższy (na dzień dzisiejszy) konflikt zbrojny w Afganistanie bardzo wyraźnie wykazał:

  • Niezdolność skomputeryzowanej armii prowadzić działania wojenne przeciwko dzikuso-pastuchom
  • rażącą niekompetencję dowódców, głównie starszego szczebla;
  • Bardzo niską moralną elastyczność agresorów… ups, przepraszam, żołnierzy sił pokojowych;
  • rażące podłość wobec swoich „sojuszników” w NATO przez siły zbrojne USA, które bez litości wystawiają nas jako mięso armatnie, a dokładniej, jak mówią sami Jankesi – meat for the grinder.

Bez dwóch zdań takie podejście odbiło się na braku chęci „zabezpieczania” kolejnej rewolucji w Syrii. Oczywiście, aby wyjść z twarzą wyciągnięto z hamaku Putina i kazano mu głośno się sprzeciwiać (czym nawet hipotetycznie mógł on przeszkodzić?). W wyniku czego amerykanie nie tylko stracili wsparcie militarne, lecz także moralne, co automatycznie zrobiło by z Waszyngtonu agresora. Jedynie co uczyniła wtedy Moskwa to ratowanie twarzy Obamy, laureata pokojowej Nagrody Nobla za rok 2009, któremu pozostało tylko pogrozić pięścią za strącenie F22 i czterech rakiet Tomahawk. Suwerenny dyktator to nie Milošević.

O prawdziwej sile Amerykanów można przeczytać w artykule Cannon fodder.

Kilka ciekawych momentów:
Dziś niewiele osób pamięta, że w 2001 roku, inwazja na Afganistan się rozpoczęła z dwiema kolumnami. Pierwszą byli „chętni do walki koalicjanci”. Zawierała Amerykanów, Brytyjczyków, Kanadyjczyków i wojsko kilku krajów chcących zdobyć przychylność Wielkiego brata. Druga kolumna zawierała kontyngenty z państw, które nie były gotowe do udziału w czynnej walce i ryzykowania swoimi żołnierzami w wątpliwej wojnie z nieuchwytnym terroryzmem. Niemniej jednak, Waszyngton natychmiast zaczął naciskać na kraje ISAF o „rozszerzenie mandatu”, czyli zasadniczo na przeniesienie „sił pokojowych” do udziału w operacjach ofensywnych prowadzonych w ramach operacji Enduring Freedom.

Jeżeli ktoś nie wie, ale do ISAF (Międzynarodowa Siła Wsparcia Bezpieczeństwa) należą także Nowa Zelandia i Mongolia, które chyba też mocno narażeni na światowy terroryzm. Ukraina, która dziś rozpoczęła operacje antyterrorystyczną przeciwko własnemu narodowi na wschodzie kraju, również dołożyła do wspólnego garnka 25 osób. Przypomnę, że obecnie Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie liczy ok. 1800 (w latach 2010-2011 prawie 2600, przez co jest największym kontyngentem wojskowym w całej historii misji pokojowych i stabilizacyjnych Wojska Polskiego).

„W odniesieniu do wspólnych działań, sytuacja wyglądała następująco,” – mówi Daniel Lueking, porucznik, który był zaangażowany ze strony niemieckiej. „Wraz z armią afgańską zapędzaliśmy rebeliantów do jakiegoś odległego miejsca lub wsi, a prawo na ostateczne uderzenia Amerykanie zawsze pozostawiali dla siebie…
..Tamci wysyłają wsparcie powietrzne – samoloty bojowe, helikoptery i drony, aby bezpośrednio uderzyć w cel. Kolejna część pracy odbywa się zgodnie z hasłem: Mottem działania USA jest: „Oczy szeroko zamknięte ” – napisał niemiecki magazyn Der Spiegel. Dlatego przypadki tzw friendly fire w Afganistanie są znacznie częstsze niż w trakcie wojny w Iraku…

Według oficjalnych danych do ¼ wszystkich strat w Iraku przypadało na tzw friendly fire. Biorąc pod uwagę dane o budżecie USA i używanych technologiach, to po prostu przerażający wynik. To charakterystyka rażącego braku profesjonalizmu oficerów nie potrafiących zorganizować podstawową współprace różnych grup wojsk na polu walki.

Co mówi o tym nasz Premier?:
Wasza obecność w Łasku oznacza dla nas większe poczucie bezpieczeństwa w dzisiejszych trudnych czasach. To jest dla nas bardzo ważne.”
Donald Tusk

A o czym marzy Radek:
Dwie brygady NATO w Polsce i byłbym szczęśliwy
Radosław Sikorski

Co mówi sztuczna opozycja?
Wobec zagrożenia ze strony Rosji, Polska powinna pogłębić swoje partnerstwo z USA – uważa prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według Kaczyńskiego elementami takiego partnerstwa powinna być m.in. obecność amerykańskiej armii w Polsce oraz wspólne bazy wojskowe

Jarosław Kaczyński

Brudną robotę też zwalają na „sojuszników”: „W roku 2002 żołnierze Bundeswehry na wniosek reprezentanta CIA brali udział w działaniach niezgodnych z niemieckim mandatem,” mówi były podoficer Airborne Achim Volgetan. … Polecenia do ataku i powrotu w żaden oficjalny sposób nie były przekazywane, ale wydawali je pracownicy CIA…

Widać Tuskowi i Kaczyńskiemu mało więzienia CIA w Polce, warto jeszcze to wzmocnić dwoma brygadami.

Z biegiem czasu, prawie wszystkie kraje zostały zaangażowane i zmuszone wysyłać ludzi do udziału w amerykańskich operacji specjalnych. „Tajne jednostki były odpowiedzialne za śmierć tysięcy niewinnych cywilów”, mówi słynny niemiecki polityk Oskar Lafontaine.

Statystyka to rzecz niewdzięczna i z pewnością opierać się na dane podawane przez USA nie można, ale nawet tych danych wystarczy, aby zobaczyć przerażające dysproporcje:

 zabici

W Europie statystyki dotyczące urazów były zaniżone, aby uniknąć niepokojów społeczeństwa, które jest niezadowolone z niepopularnej wojny. Jednocześnie, specjalne służby stworzone przez Pentagon do walki z korupcją w Iraku i Afganistanie wykazały obecność fałszywych programów mających na celu zawyżania liczby rannych Amerykanów, aby otrzymać „napiwek” do podziału pomiędzy nieuczciwymi dowódcami.

Statystyki pomijają straty po stronie afgańskiej armii i policji a w okresie sprawozdawczym w porównaniu do ubiegłego roku wzrost był o 79%! Gen. Mark Milly, obecny szef Dowództwa ISAF, mówi, że całkowita straty wojsk w Afganistanie „zbliżają się do poziomu, który widzieliśmy w Wietnamie.”

Tu warto wspomnieć czasy „imperium zła”, które interweniowało w Afganistanie w 1979 i mimo istnienia Układu Warszawskiego nas, Polaków, tam nie zaprosiło.

„Większość międzynarodowych obserwatorów uważa, że strategia wojny w Afganistanie USA poniosła klęskę,” – twierdzi Gustav Fridolin. …Co więcej, według wykładni islamu, cały zachodni świat jest winny temu, nie tylko Stany Zjednoczone. Inwazja na Afganistan może być naszym największym błędem.”

Podsumować 13 letnią operacje można jednym słowem: porażka. Jedynie co uzyskał świat zachodu to zwiększony trafik afgańskiej heroiny.

Napisałem ten artykuł pomiędzy seriami o sytuacji na Ukrainie właśnie dlatego, że opinia publiczna „zjadła” kolejny mit o agresywnej Rosji i walce o niepodległość i eurointegracje większości Ukraińców i już gotowa wykładać kasę na pseudo gwarancje bezpieczeństwa, płacąc życiem własnych obywateli.

Chyba zapomnieliśmy, że w 1990 roku Polska dysponowała 347 000 żołnierzy, 3 330 czołgami, 4 855 transporterami bojowymi i 480 samolotami.

Teraz popatrzmy co mamy:

i1_st1_pol

Reklamy

11 thoughts on “NATO – mięso armatnie i iluzja naszego bezpieczeństwa

  1. nie zdajemy sobie sprawy z tego, że żadne wojska amerykańskie nie będą za nas umierać, co najwyżej szef cia przyjedzie z dobrą radą…

      1. (Pytanie jest dziwne, gdyż zostało postawione na zasadzie logiki idioty) Częściowa odpowiedź w sprawie Stanów. Stało się to w stanie idiotyzmu, który mimo że Niemcy były już pokonane, zainicjował utratę przez Sowiety, które decyzję podjęły,, 600 tys. młodych mężczyzn na wzgórzach Seelow pod Berlinem. Częściowość druga – w wojnach wywoływanych od początku 1950 roku przez Sowiety, ginęli żołnierze rosyjscy (były to de facto głownie osoby narodowości nierosyjskiej, służące w armii Sowietów, Chin, Wietnamu, krajów afrykańskich). Częściowość trzecia – Stany nie inicjowały w przywołanym kontekście wojen, tym samym w tym ujęciu ginięcie żołnierzy rosyjskich jest zbiorem pustym, i to z natury rzeczy. Częściowość czwarta – rzeczywiście ginięcie ludzi uważanych za inicjatorów, nie dotyczy głównie sprawców czyli Sowietów, a dzisiaj Ruso-Sowietów, lecz ludzi innych nacji. Pozdrawiam

  2. Podstawowym problemem europejskiej części NATO to – paliwo. Lotnictwo i pojazdy opancerzone lubią żłopać ropę i naftę. Rok temu ministrowie obrony Hiszpanii i Portugalii oświadczyli, że ich armia z powodu niskich rezerw paliwa, jest przygotowana na działania obronne, nie ma pieniędzy nawet na manewry. Inny problemem, który jest dla mnie widoczny, to brak zaufania niektórych członków NATO w stosunku do drugich. Przykład Grecja – potężna armia tego 11 mln kraju, która posiada większą zdolność bojową od polskiej armii, jest nieproporcjonalna do ilości mieszkańców. Pytanie dlaczego tak jest? Dlaczego USA „upycha” swój sprzęt czasami za darmo, dozbrajając i tak przerośniętą armię państwa, którego nie stać na jej utrzymanie. Odpowiedź – Turcja – z największą armią w Europie. Kanał rzeczny, który powstaje na granicy grecko – tureckiej, pod pretekstem walki z nielegalnymi emigrantami, jest również tego przejawem, idealny na powstrzymanie tureckich pojazdów pancernych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s