Wojna – Kto zamówił sobie Ukrainę? – część 3

Czy Ukraina ma prawo do zastosowania wojska w celu zachowania integralności terytorialnej Państwa? Chociaż o czym to ja bredzę… żadnego wojska Ukraina nie posiada. Nie ma tego co się zwie wojskiem. Armię może mieć tylko Państwo, a Państwo „Ukraina” dziś znajduje się w fazie demontażu. Pytanie należy zadać inne: czy władza ma prawo do zastosowywania siły zbrojnej (wszystkich tych których zwą „prawym sektorem” i najemników, bo nikogo więcej nie ma), aby zachować terytorium pod kontrolą? Jeśli spojrzeć powierzchowne, obecnie na Ukrainie jest taka sama sytuacja która miała miejsce w Czeczenii w 1994 i 1999 roku. – dławienie wylęgarni separatyzmu. Rosja miała prawo, czemu Ukraina nie może?

To jest kontynuacja artykułu, początek w artykule  Euromajdan – Kto zamówił sobie Ukrainę? – część 1

I Ukraina może. To jest jej suwerenne prawo. Ale pod słowem „może” w tej sytuacji należy rozumieć znaczenie słowa „możliwość”. Jak mawiał Otto von Bismarck, „Nie jestem zainteresowany intencjami moich wrogów, jestem zainteresowany ich możliwościami.” Federacja Rosyjska była zdolna do zadeptania Czeczenii i to z dużym sukcesem wykorzystała, nawet jeżeli to się udało za drugim podejściem. W zasadzie Ukraina nie posiada możliwości zdławienia siłą buntu Donbasu. I z tego zdaje sobie sprawę każdy obserwator wydarzeń. Dlaczego Kijów jednak stara się to robić, co nieubłaganie doprowadzi do upadku?

Wersja wmawiana Rosjanom to debilizm obecnych władz, dla nas ta historyjka jest nieco inna – to jakoby doborowe jednostki specnazu Putina chcą zaciągnąć Noworosję do totalitarnego obozu koncentracyjnego Władimira. Muszę cię bateryjko rozczarować – obecna władza w Kijowie nie jest ani głupia, ani nie walczy ze specnazem Putina. Są też tacy, którzy uważają, że angloamerykański kartel popełnił w tym miejscu błąd. Jednak działania są bardzo poprawne i skoordynowane.

Prawda mówiąc ta ocena będzie wtedy poprawna, kiedy weźmie się pod uwagę dla kogo jest to robione.

Osoby, które przejęły władzę w Kijowie zdają sobie sprawę, że Zachód popycha Ukrainę w kierunku „scenariusza Jugosławii”, pokrojonej na kawałki w latach 90-tych. Czy władza Jugosławii w 91-m roku nie zdawała sobie sprawy z faktu, że Zachód pcha kraj w kierunku wojny domowej, której z założenia wygrać się nie da? Oczywiście cywilizowany „rozwód” wzorowany na przykładzie Czech i Słowacji pasował by wszystkim. W najgorszym przypadku eliminacja kraju była by możliwa według scenariusza zmowy nomenklatury partyjnej, jak to się stało w przypadku Związku Radzieckiego. I nikt by wtedy nie musiał zabijać, mordować, palić i masakrować Serbów, Chorwatów, Bośniaków i innych, którzy się znaleźli poza „historyczną ojczyzną.”

Lecz władza Jugosławii nie była w stanie kontrolować sytuacji i była brutalnie prowokowana do użycia siły poprzez czystki etniczne, a użycie siły przedstawiano jako ludobójstwo mniejszości etnicznych. Powiedzmy para bojowników zmasakrowała serbską wioskę w Bośni i wyruszyła na kolejną, co powinno było zrobić wojsko Jugosławii? Prawidłowo,  powinno ochronić ludność cywilną. Ok, kolejną wioskę udało się uratować, bojowników zabić lub wziąć do niewoli w trakcie walk. Tu propagandowe media zachodnie, w zasięgu których myśmy funkcjonujemy od lat, zaczynały niesamowitą akcje wołania o pomstę, gdyż pod gąsienicami czołgów giną pokojowo nastawieni Bośniacy, walczący o wolność od krwawej tyranii Belgradu. Bośniaccy naziści po otrzymaniu broni z Zachodu zaczynają mścić się za swoich poległych towarzyszy broni i iść ciąć następne serbskie wsie. Jednak napotykają na miejscowe siły obrony, które nie bardzo chcą oglądać jak gwałcą kobiety a dzieci sprzedają dla narządów. Całkiem możliwe, że nawet jako pierwsi poszli i wycieli „wrogą” bośniacką wieś.

No, to się zaczęło… Późniejszą historię znamy lepiej, „siły pokojowe” NATO w celu wprowadzenia pokoju zrobią naloty dywanowe (na cmentarzu wszyscy są bardzo pokojowo nastawieni), kontrolę przejmą niebieskie hełmy ONZ a o losie państwa bez jej udziału zadecydują inni przy okazji jakiejś konferencji w Genewie. Czy więc Slobodan Milošević był tępym przewódcą czy też mądrym? I tak nie ma to znaczenia, gdyż po prostu Belgrad nie miał żadnego wpływu na bieg wydarzeń, a stawić się za Jugosławią po zniszczeniu Związku Radzieckiego nie było komu.

Z Ukrainą sytuacja jest jeszcze prostsza. W Kijowie siedzą kukiełki angloamerykańskiego kartelu, którzy w sumie nawet tego nie kryją. Zachód (można nawet powiedzieć dokładniej – USA) z jakiegoś powodu, który teraz pominę (to osobna kwestia), zamierza zorganizować na terytorium Ukrainy scenariusz „Jugosławii”. Europejscy „partnerzy” Stanów Zjednoczonych co prawda nie bardzo tego chcą, ale dziś w rzeczywistości nie mamy żadnego wpływu na bieg wydarzeń. Dlaczego nie? Fakty mówią za siebie, dziś większość polityków prawie we wszystkich krajach europejskich jeżeli nie są wprost agentami USA, to są w „zasięgu” ich wpływów. Tak zwani lobbyści. Nikt nie stara się nawet tego ukrywać lub uznawać za niemoralne. Ba, nawet agentów USA sami uważamy za bohaterów. Dla nas stało się to na tyle naturalne, że przeciwne poprostu trudno sobie wyobrazić.

O nas to w ogóle można nic nie mówić, oficjalnie zostaliśmy uznani jako strefa wpływów USA. Polska i bałtyckie republiki bananowe, gdzie nawet prezydenci posiadali amerykańskie obywatelstwa. Strach odmówić kiedy Wujek Sam chce mieć tajne więzienia CIA w Polsce czy na Litwie – sami krzyczymy proszę! Prawdziwa demokracja nie jest kompletna bez tajnych więzień. Co prawda wstydzi się je posaidać na własnym terytorium, to wykorzystuje „partnerów”. Chcesz umieścić swoje siły zbrojne w Polsce – na litość boską, Polacy sami o to poproszą na kolanach. A jeśli ktoś, gdzieś, czymś będzie niezadowolony, to szybko się zorganizuje kryzys parlamentarny, rząd poda się do dymisji i wybierzemy tych, których osobiście wyznaczy Departament Stanu. Po tylu latach nie dotarła do nas prosta myśl. Demokracja – to nie władza narodu, jak naiwnie myślą bateryjki, demokracja to władza Demokratów. A demokraci to są ci, komu dają pieniądze na wybory. A kto daje pieniądze? Myślę, że już do ciebie, bateryjko, dotarło. To tylko biznes, nic osobistego.

Tak więc w Kijowie u władzy dziś zasiadują ani nie nacjonaliści, ani banderowcy, tylko doktorzy habilitowani i profesorowie. Ale to są podopieczni USA. Jeżeli jesteś ciekaw wystarczy nieco pogooglować czyja rodzina mieszka w stanach, a kto od lat jest agentem CIA z doświadczeniem. Nawet były członek mafii, Kliczko, posiada kilka firm w stanach, a więc i on będzie posłuszny. I ci wszyscy „patrioci” wykonują dokładnie polecenia pracodawcy. A pracodawca oczekuje „Jugosławii”. I to jest ta cała niezrozumiała gra Jarosza, Jaceniuka czy Turczynowa.

Ale jak to, przecież naród nie pozwoli… No właśnie, bateryjka zawsze uważa, że naród na to nie pozwoli. Pozwoli. Janukowicza ci idioci obalili za co? Teraz to już nikt nie pamięta, ale „naród” wylazł kiedy Berkut spuścił łomot kilku studentom, którzy nie pracując chcieli zaznać „poziomu” europejskiego. A Turczynów wraz z Jaceniukiem przespali Krym, załamała się przez nich hrywna, niszczona jest gospodarka, rozpętują wojnę domową, podniesiono cła, opłaty za czynsz, ucięto ulgi podatkowe i co? I nic! Nikt nikogo nie obala. Wszystko jest proste: idioci nie są w stanie nikogo obalić. Idioci nie są w stanie dokonać żadnych znaczących działań politycznych. Idiotów zrobiono w balona, wyciągnięto na Majdan i wprowadzono Juszczenko. I co? I nic! Po 10 latach znów zrobiono ich w konia i wyciągnięto na majdan. Aby idioci zaczęli się zachowywać prawidłowo, rozstrzelano jak kaczki z broni snajperskiej. I nie widzimy żadnego ruchu narodowego przeciwko „demokratycznie” wybranemu rządowi. Bo nikt nie zapłacił… Bo u władzy są właśnie właściwi „patrioci” dla zamawiającego „euromajdan 2014”. Oddolnych rewolucji nie ma w praktyce tego chyba nie trzeba tłumaczyć.

Jeżeli głupia bateryjko się ucieszyłeś, że u nas jest lepiej z tą świadomością tłumu, to niestety cię rozczaruje. Demokracja opiera się nie na bezpośredniej przemocy i przymusie lecz na manipulacji. Można tego teraz doświadczyć przy okazji „sukcesu” bycia przez 10 lat w UE. W związku z tym dla funkcjonowania demokracji niezbędne jest głupie bydło. Bo jak manipulować osoba inteligentną, która chociażby wie na czym polega manipulacja? Ale jak mądra osoba jest w stanie zagłosować na Tuska, zwłaszcza powtórnie lub pozwolić na prywatyzacje banków? Inteligencją nie grzeszymy.

Zwróćmy teraz do Donbasu. Widzimy tam zbuntowany naród. Spontaniczny oddolny rych? Nieee… Sprytnie sprowokowany. Donieck nie próbował uratować „swojego” Janukowycza. Donieck nie krzyczał „Putin, weź nas do siebie”. Donieck byłby zadowolony z federalizacji – czyli możliwości wyboru własnego gubernatora, rozporządzania własnymi podatkami i podejmowania decyzji w jakim języku oznaczać nazwy ulic. Właściwie, gdyby „demokratycznie” wybrany rząd byłby odrobinie demokratyczny, powinien był wesprzeć demokratów z Doniecka. Bo przecież czym jest prawdziwa demokracja – to sytuacja kiedy lud sam decyduje za siebie jak ma żyć, nieprawdaż? Chce wschód Ukrainy decydować o swoim losie, czemu nie może?

Przypomnijmy, że kiedy w 1991 roku te same słowa padły z ust Jelcyna w stosunku do regionów Rosji, tylko zamiast słowa „federalizacja” użyto słowa „suwerenna demokracja”, nikt w kraju ani za granicą temu się nie sprzeciwił. Demontaż ZSSR do poziomu księstw ruskich był na rękę angloamerykańskiemu kartelowi, a tłum uwierzył w istnienie imperium zła i też bardzo za tym obcował. Niektóre regiony przyjęły to ze zrozumieniem przestając odprowadzać podatki do budżetu, w Jakucji wprowadzono dodatkowy język państwowy – angielski. Ale długo to nie trwało, Putin powoli przywrócił porządek i w praktyce Rosja obecna jest państwem bardziej unitarnym niż Ukraina.

Gdyby obecna władza na Ukrainie chciała wprowadzić porządek i uniknąć wojny domowej postąpiła by dokładnie tak samo obiecując wszystkim wszystko obniżając falę protestów, a potem udawać, że nic się nie obiecało. Nie możliwe? Spójrz w program przedwyborczy każdej partii, która rządziła naszą demokracją i porównaj z tym co dokładnie zrobiono. Ile razy byłeś na Wiejskiej wyrazić ubolewanie takim stanem rzeczy? Ani razu? No tak, bo nikt nie zapłacił… Lecz Kijowska junta nie tylko nie zaczęła się ratować w jedyny możliwy sposób, lecz nawet zaczęła gasić pożar benzyną. Wytykać celowe omyłki i działania nie ma sensu. 39 antymajdanowców zabitych w Odessie zdecydowanie rzucą region w kierunku separatyzmu.

Operacja antyterrorystyczna w kolejnych miastach na Ukrainie pokazuje, że celem jej nie jest zwalczenie „terrorystów”, bo nawet 100 tysięczny Sławiansk nie jest łatwy do opanowania dla całej armii ukraińskiej, lecz rozpoczęcie wojny domowej bez możliwości uregulowania konfliktu drogą politycznego dialogu.

Tu warto jeszcze raz to zaznaczyć – jest to celowa polityka Waszyngtonu prowadzona rękami kijowskich marionetek. Jeszcze bardziej wymowna jest pozycja ręcznie sterowanego MFW. Fundusz zagroził: „Jeśli rząd centralny utraci efektywną kontrolę nad wschodem kraju, program zostanie zrewidowany”. To oczywiste, gdyż bez wschodu nie będzie komu spłacać kredytu. Gdyby właściciele MFW nie chcieli wojny, warunek byłby postawiony inaczej: kredyt zostanie udostępniony tylko i wyłącznie w przypadku szybkiego pokojowego uregulowania konfliktu.

Junta jednak potrzebuje wojny jak powietrza, bez tego – śmierć. Dla nich śmierć, bo zamawiający chce interwencji Rosji. Wujek Sam wmówił, że jeżeli na wschodzie poleje się krew, Putin rozpocznie interwencje. Prawda jest taka, że na razie bydło ma co jeść, w domach jest ciepło, prąd i woda, na ulicach nie ma bandytyzmu, lecz to wszystko za chwile zawita do łóżek przeciętnego Ukraińca. I kto będzie temu winien? Władza! Więc nowy euromajdan, (lub Rewolucja październikowa w Rosji Ukrainie) zbliża się nieubłaganie.

I tylko i wyłącznie jeżeli zacznie się wojna z Rosja to winny będzie Putin. Tylko zewnętrzne zagrożenie może przedłużyć kiepski projekt pod tytułem „Państwo Ukraina”. Mało kto u nas wie, że czeczeńscy „bojownicy o wolność” wojowali w najlepsze o władze jesienią 1994 г. między sobą. Klan Gantamirowa wojował z klanem Dudaewa, ale inwazja wojska odłożyło walkę i skoncentrowało wysiłki. No i w przypadku wojny za gaz można nie płacić.

Czasu junta ma niewiele. 25 maja mają się odbyć wybory i Ukraina otrzyma bardziej legalną władzę, która i może otrzymać międzynarodowe wsparcie przy powstrzymaniu rosyjskiego agresora. A więc i wojna powinna się zacząć w najbliższe trzy tygodnie. Wschód na pewno będzie świętował Dzień Zwycięstwa, a 11 maja ma się odbyć referendum. Dobra okazja i kolejnej nie będzie.

Ukraina wychodzi z ZSSR
Ukraina wychodzi z ZSSR

Więc najważniejsze pytanie to czy Rosja się zdecyduje na inwazje? Czy Rosja pozwoli na mordowanie ludności cywilnej u swoich granic. Putin też zna dobrze historie, o czym niejednokrotnie dał do zrozumienia. Pamięta, że właśnie ten naród 1 grudnia 1991 roku własnoręcznie zadecydował o demontażu ZSSR. Właśnie Ukraina ma ten zaszczyt bycia grabarzem ZSSR.

Reklamy

2 thoughts on “Wojna – Kto zamówił sobie Ukrainę? – część 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s