Propaganda sukcesu

Propaganda sukcesu – rodzaj propagandy wyolbrzymiający sukcesy ekipy rządzącej. Wszystkie problemy zostają zminimalizowane, a odpowiedzialność za nie zrzuca się na poprzednią ekipę, wrogie siły itp.

Propaganda sukcesu

W taki sposób Wikipedia definiuje propagandę PRL za czasów Gierka.  Dodaje również: „W pewnym stopniu propaganda sukcesu uprawiana jest przez wszystkich rządzących, lecz zwykle skuteczną przeciwwagą są dla niej wolne media, które nie tylko prezentują stanowisko odmienne od rządowego, ale zajmują się raczej porażkami niż sukcesami rządów.”

A więc jeżeli nie ma sukcesu, to wolne media powinny przedstawiać stanowisko  odmienne od rządowego. Ale czy sukces trzeba wyolbrzymiać, jeżeli on jest odczuwalny? Wcale nie, sukces to sukces a w gospodarce odczuwalny jest przez ludzi. Kiedy go nie ma i trzeba „coś” zaprezentować, sięga się po propagandę. Ale znów, wolne media powinny wtedy zareagować. To tyle, jeżeli chodzi o teorie. Spójrzmy w oczy dzisiejszemu sukcesowi – „Polskie 10 lat w Unii„.

Raport liczy sobie 252 strony i z pewnością żadna bateryjka go nie przejrzała. Ale nie musi, rząd pomyślał i o zapracowanych robotnikach, przygotowując prostą prezentacje.

 W latach 2009–2011, 51,6% inwestycji publicznych w Polsce było finansowanych z unijnej polityki spójności. Wbrew obawom, od pierwszego roku obecności w UE nasz kraj otrzymywał z budżetu UE więcej środków, niż do niego wpłacał. Od 2009 r. Polska jest największym beneficjentem netto unijnego budżetu.W ciągu 10 lat członkostwa, po opłaceniu składek,otrzymaliśmy netto łącznie aż 250,5 mld złotych (61,4 mld euro). Oznacza to, że za każdą złotówkę wpłaconą do budżetu UE z 125,4 mld złotych (31 mld euro) Polska otrzymała z powrotem trzy złote, czyli łącznie 375,9 mld złotych (92,4 mld euro).

To, że rząd uważa własnych obywateli za debili, to wiemy. Ale gdzie te wolne media, które by wyciągnęli oszusta za uszy? W szkole podstawowej każdy się uczy, że 2+2=4, a 4-2=2, a nie 4. A co prezentuje nam rząd?

oszustwo

Otrzymaliśmy dotacji na kwotę 375,9, a wpłaciliśmy tytułem składek członkowskich 125,4. Podsumujmy więc. Otrzymaliśmy 250,5 mld zł. Bateryjka więc powie, no i ok, w końcu jesteśmy na plus! Średnio statystyczne dofinansowanie wynosiło 85%. Jeżeli policzymy faktyczny procent, to nie sięgało więcej niż do 58%.

Ale jeden „sukces” osiągaliśmy na pewno. Dług publiczny wzrósł z 430 do 837 mld zł. Prawie dwukrotnie. Choć jak podaje dlugpubliczny.org.pl, wynosi on praktycznie 959,1 mld zł na koniec grudnia 2013 r.

Według szacunków Forum Obywatelskiego Rozwoju ukryty dług stanowi 193% PKB, czyli ponad 3 biliony złotych, co w przeliczeniu na mieszkańca daje ponad 83 tys. zł.

Nie trzeba dodawać, że dziś odsetek od spłacanych kredytów płacimy więcej niż świadczeń ZUS, dlatego bateryjko musisz pracować o kilka lat dłużej na emeryturę. To zdecydowany sukces 10 lat Polski w UE. Żyjemy na kredyt.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s