Putin zagraża Zachodowi czyli kolejny mit zachodniej propagandy.

Nasz umysł bardzo łatwo przejmuje uzasadnienie „rosyjska propaganda” i bardzo ciężko wyróżnia „zachodnią”. Jedną z takich prób jest stawiania Putina jako „odbudowującego” groźne imperium . Tymczasem fakty mówią same za siebie.

Najpierw jednak nazwijmy rzeczy po imieniu. Czym jest dziś Federacja Rosyjska, która federacją nie jest de facto? Można by było to nazwać Federacją Rosyjską SA. Kim jest Putin?  Putin – to nie car, nawet nie reinkarnacja Stalina, który nie tylko na równi dzielił Europę z USA i Wielką Brytanią, ale również mógł stawiać swoje warunki, bo opierał się na moc państwa. Obywatel Putin to tymczasowy komendant zachodniego obozu koncentracyjnego projektu pod tytułem Federacja Rosyjska. Jego władza opiera się na rządzącej elicie i można ją przyrównać do przewodniczącego spółdzielni. Zwróćmy uwagę, że elita zarządzająca swoją spółdzielnią metodą offshore. Elita, innymi słowy eksportowa oligarchia, żyjąca z okradania rosyjskiego społeczeństwa, nastawiona na eksport. Putin piastuje stanowisko przewodniczącego dopóty, dopóki zadowala elitę. Oczywiście bateryjka od razu przypomni, że poparcie Putina jeszcze do niedawna było bardzo duże i dopiero nie od tak dawna spada, a więc z pewnością opiera on swoją władze na masy. Nic bardziej mylnego. Teoretycznie oczywiście Putin by mógł rozpocząć walkę z oligarchami i oprzeć się na poparciu ludu. Teoretycznie. Lecz takich prób Putin nie robił i nie zrobi, bo sam reprezentuje tę elitę. Przewodniczący spółdzielni „Jezioro” nie będzie walczył przeciwko własnej spółdzielni i jego członków. Zresztą nawet mu na to nie pozwolą.

Ktoś dostaje bezpośrednio od eksportu gazu i ropy, ktoś dostaje działkę z budżetu. Ale dochody elity pochodzą z jednego źródła – eksportu. Zadanie Putina – zapewnić sprawne funkcjonowanie złodziejskiej spółdzielni zajmującej się eksportem surowców energetycznych. Jeżeli poprzez jego działania elita utraci jakieś udział w dochodach lub narazi się na podważenie legalności pochodzenia dochodów na Zachodzie, to elita zmiecie Putina. Nawet w systemie absolutystycznym 200 lat temu cesarze Rosji byli zabijani szalikiem, a tu jakiś Putin. Powiedzą, że się potknął i zafundują pochówek pod murem Kremla. Problemem z zastępstwem być nie powinno.

Z punktu widzenia zachodu obecna Rosja całkiem odpowiada ich oczekiwaniom. Złota reguła wy nam surowce, my wam nadrukowane farbą zieloną papier to tylko nowsza wersja „sprzedaży” przez hiszpańskich konkwistadorów szklanych błyskotek za złoto. 100 – 120 miliardów „wypływa” z Rosji pod przewodnictwem Putina bez żadnego jego sprzeciwu – to całkiem niezły wynik pracy nadzorcy, nieprawdaż? No i do tego jeszcze eksport. I oto teraz hipotetycznie z eksportem gazu mogą się pojawić problemy przez Ukrainę. Zima nadchodzi a oficjalny Kijów nie spieszy się rozwiązywać problemu z dostawami gazu. No i po co mają się przejmować – jak i poprzednio, po prostu mogą kraść gaz, który Rosja sprzedaje Europie. Problem Putina polega na tym, że we wszystkich umowach gaz jest sprzedawany na granicy z UE, a za dostarczenie go w odpowiednich ilościach jest odpowiedzialny „Gazprom”. To co skradną Ukraińcy to problem Putina, a nie UE. Jeżeli Gazprom nie wywiąże się z zobowiązań, dostanie kary umowne i procesy sądowe w Europejskich „niezależnych” sądach.

Dlatego Putin, jako przedstawiciel elity, musi rozwiązać ten problem – bezproblemowy eksport gazu do UE przy jednoczesnym blokowaniu kradzieży ze strony Ukrainy. Ukraina skradnie rosyjski gaz, ale wpuści go do krwiobiegu gospodarki już odpłatnie, a dochody ze sprzedaży odda zachodowi w postaci pokrycia odsetek za przydzielone przez MFW kredyty. Ukraiński naród zrozumie dlaczego musi za wszystko zapłacić kilkakrotnie drożej, bo przecież Rosja zaatakowała niepodległą Ukrainę.  Putin już policzył długi Ukrainy – 5,6 miliardów dolarów, a Ukraina ma w budżecie 3,1. To oznacza, że właśnie 5,6 miliardów rosyjska elita straciła na interesie. To nie są żarty, za to urwą jaja, a później głowę. Ale przeciwstawić się otwartemu szantażowi ze strony pseudo państwa pt. „Ukraina” nie może nawet zdecydowanie poważniejszy gracz, jakim jest Moskwa. Gdyby w Rosji była suwerenna władza, zobaczylibyśmy stanowczość – jeżeli doprowadziliście do władzy na Ukrainie nie wiedzieć czemu antyrosyjską władze, która nie chce płacić za gaz, to rozwiązujcie problem – Gazprom będzie sprzedawał gaz na granicy rosyjskiej. Dla Rosji stracić połowę dochodów z gazu (14 miliardów USD) było by nieprzyjemnym doświadczeniem, ale do przeżycia. Dla Europy utrata 20% dostaw gazu w zimę równoznaczne z katastrofą.

Ale elita rosyjska konfliktować z Europą nie może z definicji, gdyż szybko straci wszystko co „zarobiła” dotychczas. Podstaw, nawet całkiem legalnych, do podważania jest całkiem sporo. Dlatego Moskwa została zmuszona do dogadania się z oficjalnym Kijowem. Widać to po rozmowach o gazie, gdzie Putin był gotów udzielić zniżki w wysokości 100 USD za metr sześcienny. Każdy wie, że Ukraina to bankrut, nawet z taką zniżką za gaz nie zapłaci. Europa nie tylko finansować Ukrainy nie chce, nie proponuje nawet gwarancji kredytowych. Teraz można się spodziewać dalszych ustępstw, a gaz popłynie na Ukrainę jak by nigdy nic. Wytłumaczyć Rosjanom, że gaz płynie, aby ratować separatystów będzie zadaniem prostym. Tak czy inaczej, sprezentować Ukrainie gaz kosztem własnych dochodów Moskwa będzie musiała.

Putin dziś ratuje rządy Poroszenko, aby rosyjska elita nie straciła za wiele. W interesie Rosji (jeżeli pojmować ją jako suwerenne Państwo) jest całkowite unicestwienie Ukrainy, aby otrzymać może nie całkowicie lojalnego sąsiada, ale chociażby przyjacielski rząd w Noworosji. Linia podziału Ukraińców na „prozachodnich” i „prorosyjskich” nigdzie nie zniknęła i była widoczna nawet podczas ostatnich wyborów. Zadanie niezbyt wymagające, gospodarka Ukrainy dziś to trup podtrzymywany sztucznie przy życiu. Ale nie ma czegoś takiego jak suwerenna Rosja. Jedyne, co martwi Putina, to funkcjonowanie darmowego dozownika w postaci eksportu i w tym celu gotów jest nawet finansować otwarcie antyrosyjski rząd. Trzeba to już w końcu zrozumieć, że Rosjanie mają swoje interesy, a jej elita – swoje. Rosjanie to nie spółdzielnia Putin&Co.

Sytuacja dość ciekawa. Europa jest uzależniona od dostaw surowców z Rosji, a elita rosyjska jest uzależniona od Europy. To pozwala zachodniej elicie całkowicie kontrolować procesy w Rosji. Przykładem niech posłużą porozumienia z Mińska, kiedy armia ukraińska właściwie przestała okazywać jakiekolwiek oznaki armii i cofała się pozostawiając sprzęt i ludzi. Przewaga separatystów przy wsparciu armii rosyjskiej będącej na urlopie byłą tak znacząca, że siadać za stół nie było by potrzeby, gdyby nie ryzyko utraty zainkasowanych dochodów elity. Dlatego jednak zachód naciskał na Putina? Dlatego, że zachód nie mógł dopuścić do likwidacji junty w Kijowie. Separatyści, jak dobry pies, musieli znieść upokorzenie.

Następnie oficjalna Moskwa zaprzestała używania pojęcia „Noworosja” – terminu stosowanego w XVIII–XX w. w Imperium Rosyjskim na określenie przyłączonego do Rosji po wojnach z Turcją obszaru dawnych Dzikich Pól. A następnie urządzono cyrk z wyborami 2 listopada. Po co? Ktokolwiek z zachodu uzna te wybory? Nawet nie można je uznać za narodowe, bo separatyści kontrolują tylko mniejszą część, a i tak stamtąd połowa ludności pewnie uciekła. Jedyny powód dla którego trzeba było te wybory przeprowadzić, to utrwalenie rezygnacji z projektu „Noworosja”.

Możesz mi uzasadnić po co Putinowi Noworosja? Dla niego przykład, kiedy ludność samodzielnie coś ustaliła, obroniła i gotowa umierać za idee – to przecież jak dostać prawy prosty w szczękę. A jeżeli w Rosji do części społeczeństwa dojdzie, że mogą samodzielnie dojść do władzy i jeszcze przeprowadzą nacjonalizację tego, co ich? Na razie niewolnicy są zadowoleni, bo coś im tam kapie. Ale niech tylko spadnie poziom życia i ludność zapomni o „sukcesach” prezydenta. Euromajdan to dla Putina dobra prezentacja dla własnych obywateli jak nie warto robić, bo będzie wojna i chaos. A przykład powstania wschodniej Ukrainy – bardzo niebezpieczny. Kreml jest zainteresowany, aby konflikt „zamrozić”. Nie pozostawić bez wsparcia, aby Kijów rozstrzelał bojowników jak kaczki, nie utopić we krwi, tylko „zakonserwować”. Aby nie było miejsca, gdzie rosyjscy ochotnicy zdobywają doświadczenie bojowe, aby nikt tam nic nie nacjonalizował. Niech tam będzie Naddniestrze -2. Kijów też z takiej sytuacji będzie zadowolony. Europa i USA również.

Po co został zdymisjonowany  Girkin ps. Striełkow? Właśnie dlatego, aby przez przypadek nie „dojechał” do Kijowa. Strielkow popiera Putina i jednocześnie atakuje Surkowa za porzucenie Noworosji. Przy czym to ten pierwszy wyznaczył drugiego w celu rozwiązania problemu na Ukrainie.

Bateryjka zapyta, skoro Putin to „Podaj, przynieś, pozamiataj”, a elita rosyjska sprawnie nadzoruje niewolników w Rosji, to czemu zachód tak mocno atakuje Kreml? To już wyjaśniam: interesy zachodu i rosyjskiej elity pokrywają się tylko w jednym – krojeniu rosyjskich niewolników podatników. W pozostałych sytuacjach ich interesy są sprzeczne i główny konflikt polega na tym, że rosyjska elita chce większy procent od dochodów z Rosji i mniej oddawać swoim właścicielom. Typowy konflikt w rodzinach mafijnych. Dlatego zachód chce wybić spod Moskwy fundamenty za pomocą kijowskiej junty. Oczywiście rosyjska elita się nie poddaje. Zachód naciska poprzez Kijów? No to my będziemy naciskali na Kijów za pomocą separatystów. Uderzyć bezpośrednio w elitę zachodnią nie można, to już będzie  dyskwalifikacją. A jeżeli jeden pachołek dowali drugiemu, to całkiem „uczciwa” gra. W każdym bądź razie zachód nie pozwoli, aby jeden rab zabił drugiego. Kiedy pojawiło się realne ryzyko dla takiego scenariusza, „pojawiło się” i mińskie porozumienie.

Po to Putinowi jest potrzebny „separatyzm”, aby mieć argumenty w negocjacjach ile procent zostanie dla nadzorujących. Przy okazji pojawił się i mocny argument dla ludności dlaczego warunki się pogorszyły – nowa zimna wojna. Wojna na Ukrainie się skończy wtedy i tylko wtedy, kiedy rosyjska elita dogada się co do % z zachodem lub kiedy faktycznie zachód na poważnie się zajmie spółdzielnią „Jezioro”.

PS Rosjanie nie rządzili Rosją od czasów Moskowii, bo nazwać projekt pod tytułem Imperium Rosyjskie (w latach 1721–1917) rosyjskim nie można. Ciężko też uznać ZSSR za projekt rosyjski, o tym już pisałem. Jedynymi Rosjanami byli Czernienko i Michaił Gorbaczow, faktyczny grabarz ZSSR.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s