Ludzie nie rozumieją…

Mówiąc o długach państw ludzie się koncentrują na stosunku długu do PKB państwa i już raz tłumaczyłem, że nie to jest problemem. Ważnym wskaźnikiem jest stosunek obsługi długu do budżetu. A to zupełnie inny wskaźnik, dość pośrednio związany z pierwszym.

Jeżeli budżet przykładowego państwa wynosiłby bilion dolarów i zostałby zaciągnięty dług w wysokości biliona dolarów na 30 lat pod 1% rocznie, to obsługa długu (bierzemy najprostrzy schemat wypłat) kosztowała by w granicach 43,3 miliarda rocznie. Ale nawet 300 miliardów na 10 lat pod 5% to już 45 miliardów rocznie.

Z budżetu trzeba by było wydać 4,33% dla naszego przykładu, gdzie dług wynosiłby 100% PKB. W przypadku niby mniejszego długu było by to już 15%.

Dlatego, aby ocenić rzeczywiste ryzyka związane z długiem, trzeba znać strukturę długu (warunki i t.d.), skład budżetu, możliwości emisyjne, a nie podniecać się wartością nie mającą większego znaczenia.

Na przykład „podniecenia” bateryjek odnośnie długu USA:

dlug_usa

18? 103%? No i? Jaki chaos trzeba mieć w głowie, aby nie rozumieć, że USA „eksportuje” swoją inflacje na cały obszar dolarowy i przy braku ograniczeń co do emisji (mając na zapleczu drukarkę dolarów) to likwiduje problem długu w ogóle.

Trzeba rozumieć, że USA to odrębna sprawa. W zasięgu dolara jest cały świat. Można w ogóle się nie przejmować inflacją, ważna, aby skoki nie były duże. I trzeba zdawać sobie sprawy, że USA bierze dług w dolarach czy we własnej walucie, a np. Polska biorąc dług w dolarach, bierze w obcej walucie.

Rząd USA w każdej chwili może zmienić „warunki gry” (przecież monetyzacja długu we własnej walucie to oszustwo dłużników).

Reklamy

20 thoughts on “Ludzie nie rozumieją…

      1. To prawda, ale jeśli oprocentowanie zaczyna rosnąć to koszty obsługi rosną szybko, a kredytu ciężko się pozbyć (spłacić) w krótkim czasie.

      2. Wynajmujesz mieszkanie, wartość którego wynosi 1 mln zł, a miesięcznie kosztuje cię to 8% twoich miesięcznych dochodów. Nie ma znaczenia, że nie stać Cię wypłacić dziś 1 mln zł. Wystarczy, że 8% to mniej, niż wydajesz na obronę. USA tak mają. Do tego oni sa „mózgiem”, a reszta świata jest „robolem”. Dług ich nie boli.

      1. To prawda, że kupują wyżej oprocentowane obligacje, ale mimo wszystko większość chyba „przejadają” na bieżąco.

  1. Ale w końcu stopy procentowe mogą wzrosnąć do poziomu, w którym spłata rat kredytu nie będzie możliwa i wówczas bank ma nas garści. Może dyktować warunki kapitulacji 😉 FED to prywatny bank i dba o swoje interesy. Nie ma gwarancji, że kiedyś w USA nie będzie znów dość wysokich stóp procentowych. FED istnieje od 1913 r. i od tamtej pory stopy spadały i rosły wielokrotnie. To powtarza się cyklicznie i każdy krach pozostawia po sobie falę bankructw podmiotów, które przesadziły z kredytami.

    1. Ale w końcu stopy procentowe mogą wzrosnąć do poziomu, w którym spłata rat kredytu nie będzie możliwa i wówczas bank ma nas garści
      Pisałem wyraźnie o długu publicznym, nie prywatnym. Państwo zaciąga kredyt wypuszczając obligacje z okreslonym oprocentowaniem. Kredyty biorą również na określonych warunkach. Nowe kredyty i owszem, mogą być zaciągane z wyższym oprocentowaniem – wtedy to kwestia czy „nas” stać.

      1. Czy długu publicznego dotyczą jakieś wyjątkowe zasady? Państwo nie może zbankrutować podobnie jak podmiot prywatny? Z tego co mi wiadomo nie, o czym świadczą liczne kryzysy zadłużenia, a także bankructwa państw np Rosja czy Argentyna po kilka razy w poprzednim stuleciu, Polska w 89 r., Meksyk w 80 r.

      2. Czy długu publicznego dotyczą jakieś wyjątkowe zasady?
        10 letnie obligacje są np. 2%. Kredyt frankowy to 1% plus LIBOR. Jest różnica? „w końcu stopy mogą zwrosnąć” to nie ta bajka. Mogą nowe kredyty być zbyt drogie dla obsługi, to tak.

        Państwo nie może zbankrutować podobnie jak podmiot prywatny?
        Może. Jezeli nie będzie wypłacalne.

  2. „nowe kredyty być zbyt drogie dla obsługi”
    Dokładnie. Prócz 10-latek państwa mają też bony skarbowe (do roku) czy krótkoterminowe obligacje np. dwulatki. One mogą być dość nisko oprocentowane, ale muszą też być często „rolowane” czyli zastępowane kolejnym długiem. Ten kolejny dług jest zaciągany zgodnie z aktualną sytuacją na rynku. Jeśli ta sytuacja nie jest najlepsza, to oprocentowanie rośnie. Państwo musi zaciągać nowe długi na pokrycie krótkoterminowych zobowiązań, ponieważ nie jest w stanie ich spłacić od razu.
    Np w Polsce wygląda to tak: „W 2015 r. potrzeby pożyczkowe netto budżetu państwa kształtują się na poziomie 53.977,4 mln zł wobec 47.377,9 mln zł w 2014 r., a planowany poziom potrzeb brutto to 154.827,1 mln zł”
    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,91446,16579513,MF__w_2015_r__potrzeby_pozyczkowe_53_97_mld_zl_netto_.html#ixzz3aSqgOTGz
    Oznacza to, że oprócz konieczności pokrycia standardowego deficytu w wysokości ponad 53 mld złotych, Polska musi zrolować około 100 mld złotych zadłużenia.
    Jeśli sytuacja na rynku długu pogorszyłaby się, to automatycznie dług zostałby zrolowany na bardziej niekorzystnych warunkach (przy większym oprocentowaniu). W dodatku gdyby taka sytuacja utrzymała się kilka lat, to sytuacja mogłaby się znacznie pogorszyć, a na to mogłyby się jeszcze nałożyć np. mniejsze dochody budżetu w związku z pogarszającą się sytuacją gospodarczą. I moglibyśmy mieć kłopot. Oczywiście to wszystko zależy od skali niekorzystnych zjawisk, ale państwa nie są na to odporne, zwłaszcza jeśli prowadzą politykę permanentnego zadłużania się. A im wyższy dług tym większy potencjalnie kłopot. W razie nagłego pogorszenia warunków, na jakich państwo może rolować dług, łatwo stracić kontrolę nad tym procesem.

    1. Przecież linkowany artykuł dotyczy deficytu budżetu państwa, a nie długu publicznego.

      Deficyt budżetu nie jest związany bezpośrednio ze wzrostem długu, gdyż dług może być nawet przy nadwyżce jak i długu może nie być wcale przy deficycie.

      Najpierw proponuję się zdecydować z czym chcemy się zmierzyć, z deficytem budżetu czy długiem publicznym, o czym i była notka.
      Deficyt może, ale nie musi być pokryty długiem. Deficyt budżetu można skompensować…np. poprzez emisje w zależności od „głębokości” gospodarki. Można poprzez ograniczenie wydatków, a można to wszystko połączyć.

      I tu jako przykład podałem „podniecenia” bateryjek odnośnie długu USA, a deficyt budżetu USA ma inną strukturę niż reszty państw świata.

      W normalnej sytuacji kredytuje się w celu wzrostu obrotów – im więcej kredytu, tym więcej płacisz, ale i więcej ci zostaje zysku.

      Przecież powinno być oczywiste, że wydanie kredytu dla kredytodawcy to inwestycja np. wykup obligacji, a dla kredytobiorcy to forma uzyskania inwestycji

      jeśli prowadzą politykę permanentnego zadłużania się.
      Tia…

      1. „dług może być nawet przy nadwyżce jak i długu może nie być wcale przy deficycie”
        OK, ale to jak wysoki mamy dług publiczny wpływa na wysokość deficytu i dlatego próbuje podkreślić zagrożenie z tego płynące. Obsługa długu publicznego to koszt dla budżetu państwa, co ma bezpośredni wpływ na wysokość wydatków państwa, a pośrednio deficytu (o ile on istnieje, ale dzisiaj chyba niewiele jest państw, które sporego deficytu by nie miały, w tym Polska czy USA – takie czasy :)). Jeśli oprocentowanie długu rośnie, to ma to bezpośrednie przełożenie na koszt jego rolowania i obsługi długu publicznego i w dalszej kolejności na wysokość deficytu.
        Dla przykładu, jak to wygląda w Polsce:
        http://www.gpwinfostrefa.pl/GPWIS2/pl/index/dividends/info/529165,koszty-obslugi-dlugu-w–14-wyniosa-36-099-9-mln-zl—projekt-budzetu-%28opis%29
        Widać, że same koszty obsługi długu są niewiele mniejsze niż nasz deficyt.
        Oczywiście można o długu i deficycie mówić oddzielnie, ale ja chcę podkreślić zagrożenia, jakie istnieją dla deficytu państwa, w przypadku posiadania wysokiego długu.
        Boleśnie o tym przekonuje się aktualnie Grecja, będąca w zasadzie bankrutem, który bez niemieckiej „kroplówki” musiałby ogłosić niewypłacalność. Fakt, iż są oni zdolni do obsługi swojego zadłużenia wynika aktualnie tylko i wyłącznie z woli niemieckich wierzycieli.
        Grecy kiedyś też mieli niskie oprocentowanie swojego długu, ale to się zmieniło i doprowadziło do sytuacji, w której muszą reformować budżet na warunkach wierzyciela, albo zbankrutować.
        Nie doszłoby do tego gdyby nie zwiększyli drastycznie swojego długu.
        Jeśli tak nie jest to dlaczego Pańskim zdaniem Grecy są na granicy niewypłacalności?

  3. „Wysoki czyli jaki?”
    O tym decydują warunki na rynku długu. To rynek ostatecznie decyduje, czy dane państwo ma za wysoki dług czy nie. Pańskie poglądy sprawdzają się w epoce niskich stóp procentowych, ale przestaną być aktualne, gdy oprocentowanie wzrośnie.
    „PS Wiele nauki przed Panem…”
    Próbuje Pan być złośliwy? 🙂
    Nie odpowiedział Pan na moje pytanie:
    Jeśli tak nie jest to dlaczego Pańskim zdaniem Grecy są na granicy niewypłacalności?
    Jeśli Pan odpowie na to pytanie, to może się czegoś nauczę, a może Pan 😉

    1. O tym decydują warunki na rynku długu.
      Czyli jakie?
      Nie odpowiedział Pan na moje pytanie
      Musiałbym na początku prostować zupełnie abstrakcyjną, bo nie opartą o logikę i wiedze, wcześniejszą wypowiedź.

      dlaczego Pańskim zdaniem Grecy są na granicy niewypłacalności?

      Rozsądna polityka gospodarcza powinna przekształcić Polskę w kraj wierzyciela, a nie w zadłużony kraj. Natomiast takiej polityki nie ma. I nie pozwolą. Pan z kolei próbuje stwierdzić, że skoro jeden przedsiębiorca nie wypłacił długu, to w ogóle nie korzystajmy z kredytu inwestycyjnego, bo a nuż widelec nam się noga podwinie.
      Natomiast jeżeli kredyt obsługuje inwestycje, które zwiększają PKB i zwiększą dochód Państwa, podwyższenie kosztów kredytu, a tym bardziej jego wielkość mieści się w granicach ryzyka.

      I ponownie, co, według Pana wiedzy, oznacza „wysoki” kredyt i proszę o nie mętną odpowiedź „decydują warunki na rynku” czy „rynek ostatecznie decyduje”.

      1. „O tym decydują warunki na rynku długu.
        Czyli jakie?”
        Rynek decyduje po jakiej cenie będziemy mogli w przyszłości rolować dług, czyli decyduje o wysokości oprocentowania naszego rolowanego długu. Im wyższy ten koszt będzie tym większe problemy mogą się pojawić. Z potencjalnym bankructwem w tle również.
        „Nie odpowiedział Pan na moje pytanie
        Musiałbym na początku prostować zupełnie abstrakcyjną, bo nie opartą o logikę i wiedze, wcześniejszą wypowiedź.”
        Na tym polega dyskusja, aby wymieniać argumenty. Jeśli ktoś od tego ucieka, to może dlatego, że wie, iż nie ma racji, ale nie chce się do tego przyznać?
        „Rozsądna polityka gospodarcza powinna przekształcić Polskę w kraj wierzyciela, a nie w zadłużony kraj. Natomiast takiej polityki nie ma. I nie pozwolą.”
        I tu pełna zgoda. Ale to nie znaczy, że bezrefleksyjne zadłużanie państwa (dopóki nie straci się możliwości spłaty długów) jest pozytywnym i pożądanym zjawiskiem. Kiedyś nieuchronnie to się odbije nam czkawką, tak jak teraz Grekom.
        „Pan z kolei próbuje stwierdzić, że skoro jeden przedsiębiorca nie wypłacił długu, to w ogóle nie korzystajmy z kredytu inwestycyjnego, bo a nuż widelec nam się noga podwinie.”
        Nic takiego nie twierdzę. Próbuję dociec dlaczego Pana zdaniem Grecja jest na granicy niewypłacalności i na łasce wierzycieli. Czy aby nie dlatego, że jej dług to pona 200 % PKB, a oprocentowanie obligacji wzrosło do 11% http://stooq.pl/q/?s=10gry.b i dalej rośnie (warunki na rynku długu drastycznie się pogorszyły)? W taki właśnie sposób Grecy stracili możliwość obsługi swojego zadłużenia.
        Kredyt inwestycyjny jest OK, ale niech mi Pan powie, ile tych naszych kredytów zaciąganych przez państwo idzie na inwestycje, a ile na „kiełbasę wyborczą”, albo jest po prostu przejadane i rozkradane przez elitę, o której Pan pisze?

      2. Zapraszam do wypowiedzi, podpowiem tylko pytaniem.
        Skoro, jak Pan stwierdza, powodem problemów Grecji jest dług powyżej 200% PKB, to dlaczego nie ma problemu np. Japonia z długiem 227.7 PKB, Włochy 134 i dlaczego „alarmujesz”, że Polska ma mieć problemy, skoro to 45.6% PKB?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s