Na co nie powinieneś marnować czasu…

Lubimy oglądać filmy, bo dają nam, co prawda krótką, ale jednak szansę pożyć cudzym życiem. Lubimy „demokracje” w rozumieniu władzy narodu, bo daje nam poczucie, że o to my, zarabiający średnio ~4500 zł na miesiąc decydujemy o setkach miliardów rocznie poprzez wrzucenie średnio co 2 lata kartki papieru z wybranym kandydatem. Czujemy tę potęgę. O tak! Z taką samą znajomością tematu podchodzimy do reszty.

Ale czasem na proste pytanie, jaki jest budżet Polski na ten rok obywatel nie tylko nie może podać jego wysokości, ale nie wie nawet rzędu wielkości. Tym nie mniej setki gazet, tysiące portali i miliony blogów sieją nowe żniwa „wiedzy” typu rząd to, rząd tamto, przekonując, że to nie obywatel, tylko skorumpowana władza źle dokonuje swoich obowiązków. Więc obywatel po przeczytaniu kilku artykułów partii opozycyjnej postanawia po raz kolejny – nie dam się, następnym razem zagłosuje na opozycje!

Mijają te 2 czy 4 lata, „świadome” społeczeństwo rzuca kostką wybiera opozycje i… i znów niezadowolenie. Są i tacy, którzy się zorientowali po 25 latach, że to ten sam układ i nic się nie zmienia mimo wyborów! Zamieńmy więc „ich” na „swoich” – obalmy rząd!

Warto jednak odsunąć się od monitora, wyrzucić gazety, odłączyć wiadomości jak by się nie nazywały na uwielbianym przez ciebie programie. Zdaj człowieku w końcu przynajmniej sprawę z tego, że jednostka pozbawiona pieniędzy ma mniejszą potęgę od drugiej jednostki, która takie pieniądze ma. Co rozumiem pod słowem potęga? Choć może to niezbyt dobre tłumaczenie angielskiego power, to zaryzykuję – Jednostka A jest w stanie przymusić jednostkę B do zachowania, odpowiadającego celom A, jeżeli potęga A jest większa niż potęga B.

Nie ma znaczenia, czy B jest mądrzejsze niż A, czy B dysponuje większymi środkami niż A. Ważne, że suma możliwości jest większa. Oczywistym więc jest i to, że A jest w stanie wymusić oczekiwane postępowanie na C, jeżeli potęga B jest większa niż C. A ≥B≥C. Jasne jest też to, że wolność B jest ograniczona i chcąc być wolnym, niepodległym, niezależnym, celem B będzie zwiększenie swojej potęgi do poziomu co najmniej takim, aby A nie mogło przymusić B do konkretnego zachowania bądź postawy.

Taki jest ten brutalny świat, że na danym terytorium rządzi najpotężniejszy. Swoją potęgę wobec innych potężnych buduje w oparciu o możliwości korzystania z nieświadomego tłumu. Jeżeli spojrzymy na historię to odnajdziemy odpowiedź, że i dziś ta reguła obowiązuje – naród z kolei nie jest zdolny do samoorganizacji i w w dużej mierze nie posiada środków do organizacji, stąd jest najsłabszy.

W słowniku wyraz „demokracja” jest zdefiniowany jako rządy ludu. W konstytucji jest napisane, że Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. No na litość boską, jeżeli na słoiku z gównem będzie pisało „jeść, zdrowe i pożyteczne wyroby z jabłek”, to ile czasu zajmie ci zrozumienie, że zostałeś oszukany?

Historia dowodzi, że nigdy. Bo wrodzone lenistwo zawsze wybiera wiarę nad wiedzą. Wierzymy w autorytety, dlatego, gdy autorytet ogłasza prawdę, elita nie rzuca się na negacje prawdy, tylko podważa autorytet.

Spoglądając na świat nie możesz się posługiwać językiem, którym każą ci się posługiwać. Demokracja funkcjonuje i owszem. Ale to nie władza narodu, nawet jeżeli bardzo chcesz w to wierzyć. Władza zawsze należy do najbardziej potężnej siły, czy to osoba, czy to klika, czy to rodzina. Elita.

Elita z założenia więc jest ponad prawem, gdyż to ona stanowi prawo i nie ma nikogo ponad elitą, potężniejszą, aby wyegzekwować naruszenia. Postrzeganie świata przez pryzmat państw w stylu „Rosja planuje”, „Stany Zjednoczone wprowadzą”, „Wielka Brytania oczekuje” wyprowadza Cię w pole.

Dlatego, aby lepiej rozumieć świat i procesy, trzeba najpierw wyzbyć się wszystkich słów – mistyfikacji. Nawet jeżeli chcemy wierzyć, że w USA istnieje demokracja w sensie władzy ludu, to nie zmieni to faktu, że tak nie jest. To, że będę wierzył, że karabin strzela w stronę kolby rzeczywistości nie zmieni. Trzeba obserwować świat i przyjmować takim jaki jest, nawet jeżeli w konstytucji czy słowniku jest napisane czarno na białym – strzela w kierunku kolby.

Po co przytoczyłem porównanie potęg A ≥B≥C? Bo to daje nam możliwość zrozumienia, że dążenie do władzy, poszerzania potęgi napędza nasz świat. Dążenie do zwiększenia potęgi swojej władzy jest takim samym silnikiem polityki, jakim jest dążenie do zwiększania kapitału w gospodarce.

Pokój westfalski był de facto podziałem stref wpływu elit, gdzie na władzę na określonym terytorium, państwie sprawowała konkretna elita – rodzina. Ingerencja jednej elity w sprawy innej elity stanowiło Casus belli. L’État c’est moi to może nie są słowa wypowiedziane przez Ludwika XIV, ale w bardzo klarowny sposób przestawiają fakty – państwo to narzędzie w rękach elity.

Globalizacja jednak doprowadziła do sytuacji, kiedy nie było już gdzie rozszerzać wpływów, więc ten wpływ, te strefy wpływu właściwie, zostały podzielone pomiędzy gałęzie gospodarki. XX wiek to przepływ władzy z państwa w kierunku korporacji  – to zmiana jakościowa. Ale jak każdy pirat potrzebujący bezpieczną przystani, korporacje potrzebują bezpiecznego państwa. W takiej i tylko w takiej postaci można spoglądać na dzielniejsze państwa. No i staje się oczywistym, że żadna potężna światowa korporacja – wyznacznik terytorium wpływu danej elity – nie wybrała na taką przystać ani Polski ani Rosji. Więc i mówić o podmiotowości Polski czy nawet Rosji to błąd. Rosja z pewnością dziś jest kolonią, na terytorium której odbywa się otwarta walka elit o krew dzisiejszej cywilizacji – zasoby naturalne.

Trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że ZSSR to nie Imperium Rosyjskie, a dzisiejsza Rosja to nie ZSSR. W ogóle te terytoria, bez różnicy jak się nazywają oficjalne, miały dwa i tylko dwa okresy niepodległości – Iwan Groźny i Józef Stalin. Nic dziwnego, że elity światowe za żadnym nie przepadają – najkrwawszy dyktator to dobry indykator wskazujący właściwe okresy.

Europa to taki tłusty młodszy wspólnik. Był potrzebny w walce z ZSSR, ale i Europa potrzebowało NATO. Europa „zauważyła” okazje.

Unia Europejska powstała 1 listopada 1993 na mocy podpisanego 7 lutego 1992, traktatu z Maastricht jako efekt wieloletniego procesu integracji politycznej, gospodarczej i społecznej.

Swoją niezależność i politykę ekspansywną elita europejska buduje w oparciu o UE, a dalej za pomocą tzw. Europejskiej Polityki Sąsiedztwa.

493px-EU_European_Neighbourhood_Policy_states.svg

 

I o ile „partnerstwo wschodnie” to kolonizacja wschodu, to warto zwrócić uwagę na inny ruch – Unia na rzecz Regionu Morza Śródziemnego. Początkowo polityka sąsiedztwa miała obejmować następujące państwa:

  1. Algieria
  2. Białoruś
  3. Egipt
  4. Izrael
  5. Jordania
  6. Liban
  7. Libia
  8. Maroko
  9. Mołdawia
  10. Palestyna
  11. Syria
  12. Tunezja
  13. Ukraina

Wykreśliłem wszystkie państwa, gdzie Arabska wiosna sprowadziła się do obalenia lub znacznych zmian w polityce. O zależności Europy od ropy z Iranu czy gazu z Norwegii i Rosji mówić nie trzeba. Norweski gaz to impreza na 7-10 lat, dalej to gaz z Rosji, co da całkowitą niezależność elit europejskich od anglosaskich, jeżeli… jeżeli nie pacnąć i nie doprowadzić ponownie do całkowitej kontroli dostaw ropy i gazu do UE.

Wojna na Ukrainie to nie wojna o wolność Ukraińców czy demoniczne imperialne zapędy Putina. Wojna o Europę, na terenie Europy. Ale też trzeba zrozumieć, że cel istnienia dziś Polski to gotowość w każdej chwili zapewnić Zachodniej Europie wystarczająco duży dopływ nisko opłacalnej wysokowykwalifikowanej siły roboczej – taki tymczasowy rezerwuar.

Cena siły roboczej to równowartość jej reprodukcji.

No i należy też zauważać procesy globalne. W XIX wieku jeden robotnik mógł (tak, biednie, ale jednak mógł) utrzymać całą rodzinę składającą się z żony, kilku dzieciaków i starców. XX wiek, pod wielkie hasła o równości, wyprowadził do roboty kobiety – i to ruch całkowicie opanowany przez same kobiety. Na koniec mamy dokładnie to samo – Cena siły roboczej to równowartość jej reprodukcji. Z tym, że w XIX wieku pracował jeden członek rodziny, dziś obojga rodziców. Dochód ten sam – równowartość reprodukcji sił roboczej.

Napiszę to jeszcze raz – efekt rozwoju kapitalizmu to efekt zapewniający elicie podwojenie wydajności za te same pieniądze. Za te same pieniądze dziś pracuje dwoje produkując co najmniej dwukrotnie towarów i usług.

Ruch socjalistów, związki zawodowe, a później ZSSR zmusiły kapitalistów do weryfikacji zapędów i zapewnienia „dekoracji” demokracji i państwa socjalistycznego. Ruch kobiet za równouprawnienia zapewnił kapitalistom straty spowodowane skróceniem czasu pracy z 12-16 godzin do 8.

11 października 1917 roku w Rosji wprowadzono 8 godzinowy czas pracy. 10 lat później – 7 godzinowy, a gdzieniegdzie – 6 godzinowy. Do 8 godzinowego wróciło ZSSR tuż przed II Wojną Światową.

W 2013 roku nie udało się wprowadzić na Ukrainie 12 godzinowego czasu pracy. 40 milionów Ukraińców nie jest potrzebne. Węgiel z Dombasu również wraz z ich górnikami. Po rozpadzie ZSSR zniknął jakikolwiek sens udawania.

Więc nie marnuj czasu na analizę która elita wygra, czy ropa z Rosji popłynie do kieszeni jednej części światowej elity czy innej. Czy elita europejska będzie miała taką samą potęgę jak anglosaska. Wszyscy oni są potężniejsi od ciebie i powrót 12 godzinowego czasu pracy to tylko kwestia czasu. A, przepraszam, już ci nie płacą za nadgodziny i pracujesz po 10 godzin?

 

PS Możesz powrócić do narzekania na ruska, KGB, CIA, NWO czy co tam sobie wybrałeś jako teorię dziejów. Możesz zbierać siły w rozliczeniu rusków za katyń i wołyń, Putina za Krym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s