„Zadłużony dolar” lub jak obywatel rozumie gospodarkę.

Od czasu do czasu świat obiega informacja o wielkości długu USA i wszelkiej maści „analYtycy” zaczynają śpiewać o końcu świata USA. Są też tacy, spiskowcy, którzy widzą na horyzoncie ten upadający pod własnym ciężarem dolar. Z tym, że USA nie mają żadnego problemu z obsługą długu, a ich gospodarka nie zbankrutuje, gdyż…

gdyż pisanina w stylu „USA zdecydowały”,  „Niemcy wyrazili sprzeciw” odciąga uwagę obywatela od sprawców. A więc kilka słów o sprawcach. We wpisie „Historia na jednej kartce papieru” już pisałem jak powstawała elita – najpotężniejsza część społeczeństwa. Elita, co prawda pasożyt, żywi się pracą nieelitarnej części społeczeństwa. Proporcje potęgi mniej więcej są takie same, czyli powiedzmy 5-10% społeczeństwa ma ≥ 50% potęgi i jest elitą. Pozostała nieelitarna część społeczeństwa choć i stanowi większość, te 90-95%, to  ma ≤50% potęgi. Natomiast elitę od nie-elity różnią dwie zasadnicze cechy – umiejętność samoorganizacji i posiadanie kapitału. To czyni elitę najpotężniejszą częścią, która i jest realnym właścicielem USA, EU i t.d.

Historia.

Zderzając się między sobą przez kilkaset lat doszli do hierarchicznej struktury, gdzie potężniejsza „rodzina” niszczyła lub podporządkowała słabszą.  Tak powstał tak zwany „cywilizowany zachód”. Mamy co prawda spuściznę  historyczną w postaci granic państw, które „wczoraj” wyznaczały granice wpływów konkretnej rodziny – elity. W XIX-XX wiekach nastąpiła ostateczna „dyskusja” na temat „Kto tu rządzi” i jako błąd w sztuce powstała enklawa w postaci RFSRR. W telegraficznym skrócie powstanie ZSSR i jego demontaż opisuje w cyklu „Demontaż ZSSR” i tu nie będę na tym się skupiał. Najważniejsze co należy  uświadomić, to bezapelacyjne podporządkowanie się elity ZSSR pod elitę światową.

W wyniku II Wojny Światowej walutą światową został dolar FED (nie mylić z dolarem USA bo czegoś takiego świat nie zna i nie znał). To tyle ile musisz wiedzieć, aby w miarę pojąc dalszą część.

To pusta gra słów, że dolar trzyma się na wierze (bo nie ma pokrycia w złocie) lub na petrodolarze, bo za dolary jest sprzedawana ropa. Dolar trzyma się na innej zasadzie – dolar jest walutą światową i „wyjście” ze systemu opartym o dolary jest znacznie droższe, niż pozostanie w nim.

Można to odrzuć na takim przykładzie. Jesteś eksporterem i importerem (jako Polska jesteśmy, eksportujemy śrubki do Niemiec, maszyny do Stanów, ale kupujemy ropę i gaz w Rosji), chcąc kupić coś od producenta w Australii musisz mu zapłacić. „Przyjeżdżasz” więc z beczką złotówek i proponujesz wymianę – z tym, że ograniczasz wybór Australijczyka co do możliwości kupienia towarów, które potrzebuje z kolei Australijczyk – bo może je wydać tylko na rynku Polskim. Ba, musisz znaleźć takiego Australijczyka, który akurat potrzebuje tyle złotówek co ty masz i chcesz się pozbyć. Jeżeli chcesz zakupić coś w Australii i wydać na to 100 000 zł, a z kolei Australijczyk chce kupić w Polsce coś za 120 000 zł, to wasza wymiana oparta na złoty nic mu nie daje.  On dalej ma problem, skąd wziąć te 20 000 tyś. i co sprzedać, aby je uzyskać.

A jeżeli do szczęścia (dla biznesu) niezbędny ci jest też towar z Indonezji, to znów ta wymiana będzie utrudniona, bo np. zapłacisz mu 200 000 zł, a ten z kolei będzie chciał kupić coś w Australii, przy czym ma tylko 200 000 zł, a to co chce kupić niech będzie kosztowało 202 000 zł.

Ta wymiana upraszcza się, jeżeli każdy z was będzie się posługiwał uniwersalną walutą – np. dolarem. Wtedy ty bez problemu znajdziesz w Polsce chętnego na kupno od ciebie twoich 300 000 tyś. zł i uzyskasz, biorąc dzisiejszy kurs ~80 000 USD. Wtedy zapłacisz Australijczykowi ~26 500 USD, a partnerowi z Indonezji ~53 000 USD. Indonezyjczyk już nie musi szukać chętnego na złotówki, bo bez problemu kupi od Australijczyka co zechce za USD. Ba, żaden z nich nie będzie musiał niczego kupować za złote.

„Zimna wojna” była zainicjowana potężniejszym „cywilizowanym Zachodem” przeciwko mniej potężnemu ZSSR w celu unicestwienia konkurencyjnego mechanizmu wymiany gospodarczej opartej na wymianie produktów. Całe hasła typu „imperium zła”, „totalitaryzm komunizmu” to tylko gra słów w celu uzasadnienia likwidacji konkurenta.

Gospodarka.

Nie od dziś wiadomo, że konkurencja na zrównoważonym rynku prowadzi do obniżenia zysku do zera. Cała współczesna gospodarka – to gospodarka pracy „gospodarczych maszyn” w celu stworzenia niezrównoważonych rynków, w tym sztucznych rynków z rozrzuconymi w przestrzeni częściami. Światowa Organizacja Handlu (ang. World Trade Organization, WTO) i jest narzędziem tworzenia takiej „gospodarczej maszyny” z bardzo precyzyjnym określeniem przestrzennym „państw menedżerów – konsumentów” oraz „państw proletariuszy”

Proletarianie (z łac. proles: potomstwo, winna latorośl), w starożytnym Rzymie warstwa najuboższych niemających ziemi obywateli.

Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!  – pamiętasz takie hasło? To organizowanie frajerów państw oddolne, które zostało zainicjowanie przez elitę i niestety dla nich, nie wypaliło, bo pojawił się Stalin – i zamiast zorganizować wszystkich najuboższych niemających ziemi obywateli w jeden wielki kołchoz produkujący towary dla elity, zorganizował drugie co do potęgi państwo – konkurenta.

Teraz masz już co prawda małe, ale w miarę wystarczające pojęcie z kim zadzierasz o co walczyła elita i co może zrobić – bo drugie co do potęgi państwo – konkurent przegrało i elita tegoż państwa „wstawiła” się w hierarchii na… jakim tam miejscu jest obecnie Rosja? 10-te?

No ale wróćmy do „Zadłużonego dolara”. Rola dolara mój drogi czytelniku to Bozon Higgsa gospodarki – destabilizator symetrii walut. Jeżeli pomiędzy walutami narodowymi następuje stabilizacja dążąca do zrównoważenia rynków – co doprowadzi do wyzerowania zysku – dolar, jako waluta światowa destabilizuje tę sytuacje. A kolejna stabilizacja kosztuje pieniędzy. A co najważniejsze, balans znów jest niestabilny.

Teraz co do długu USA, który niby ma zgnieść gospodarkę. Otóż pisałem to już przy okazji omawiania długu publicznego Polski, problemem dla gospodarki nie jest wysokość długu (a taka wartość jest podawana), a jego struktura i koszt obsługi. Z tym, że dłużnik jest emitentem i zarabia na emisji. Ba, zarabia na długu!

Dług można zwiększać – przeświadczenia, że nie można już dalej zadłużać USA, bo stawki procentowe i tak są już bardzo niskie nie jest prawdą. Popyt można zwiększyć nie tylko poprzez zwiększenie długu. Można np. nakazać remont wszystkich dróg w USA, co właściwie się działo przez cały poprzedni rok i pieniądz wydany na remonty co tydzień trafia do obywatela USA i „wypływa” na rynek pobudzając popyt. Przy czym mówimy nie tylko o pracowniku walca, a o wszystkich, poczynając od kierowcy koparki i inżyniera planującego. To i jest emisja pieniądza. A można budować i inne rzeczy, które nie podlegają konsumpcji – czołgi, lotniskowce, biurowce.

Po to i istnieje przemysł zbrojeniowy przy rozwiniętym kapitalizmie – to niefinansowy mechanizm emisji.

Inflacja?

To problem nierozwiniętych gospodarek i część tego efektu USA skutecznie przenosi na cały świat. A sami? Ano USA są gotowe wchłonąć prawie każdą ilość pieniędzy – USA to „państwo menedżer – konsument„. Tu należy się przejrzeć do stosunku agregatu pieniężnego M2 do PKB, co wskaże nam głębokość rynku. Można tez się przejrzeć bezrobociu – wysokie bezrobocie jest oznaką zbyt drastycznej polityki monetarnej, zbyt niskie bezrobocie – zbyt miękkiej.

USA też to rynek papierów wartościowych, gdzie jak odkurzacz można zassać zbędną ilość pieniądza. Zbędne pieniądze z rynku towarów wędrują w sferę wytwórczą. Potężne budżety zbrojeniowe USA to pośrednie pobudzanie popytu bez zwiększenia widocznego długu.

Dług publiczny USA.

No i najważniejsze co należy zrozumieć, zwiększenie długu niekoniecznie więżę się ze zwiększonym nakładem jego obsługi.  „Kredytowicz” lub jako podzbiór „frankowicz” to szybciej zrozumie, bo ciąży na nim wysokość raty i dopóki bez problemu obsługuje koszt kredytu czytaj wysokość raty, wartość kredytu jego mniej martwi.

Otóż przy prawidłowej obsłudze długu wzrost długu może być nawet tańszy w obsłudze. Jak? Należy pamiętać, że nie tylko USA sprzedają swoje obligacje, ale też inne kraje i te „obce” kupują USA. To sytuacja dynamiczna, potrzebuje dziś pieniędzy, sprzedaje swoje obligacje, jutro mam nadmiar, kupuje obce. A procenty na obce są wyższe niż na obligacji USA. W wyniku czego kupując i sprzedając obce i własne papiery USA zarabia na długu.

To dlaczego nawet w USA trwają rozmowy o długu? Bo to wynik wewnątrz elitarnej konkurencji, która zarabia na różnych metodach emisji.  Powiedzmy republikanie, którzy czerpią dochody ze zbrojeniówki jak i wewnętrznej produkcji naciskają na zmniejszeniu finansowych mechanizmów emisji co będzie skutkowało z kolei zwiększeniem wydatków na zbrojeniówkę i przemysł, a demokraci zarabiają na Wall-Street, więc i wolą tę drogę emisyjną.

Więc patrzenie na pustą kwotę, choć i dużą, nic nie daje. Trzeba analizować wszystkie aspekty, warunki, kto komu dłuższy i t.d. Nawet jeżeli USA jest winna Tobie 100 USD pod 0,05% rocznie na 50 lat, a ty Merkel tylko 50 USD pod 15% rocznie na 5 lat, a Merkel 50 USD winna USA pod 3% rocznie na te same 5 lat, to ty jesteś frajer, a nie USA.

I później tacy pseudoanalYtycy zaczynają stękać, że „dolar jest zadłużony” i wkrótce USA pękną.

 

C.D.N.

Reklamy

2 thoughts on “„Zadłużony dolar” lub jak obywatel rozumie gospodarkę.

  1. Wobec trwającej WOJNY O PIENIĄDZ między koalicją dolarowa bazującą na papierach a antydolarową opartą na rosnących zasobach chiskiego złota dla maluczkich jest otwarty problem JAKI ROZWÓJ,aby nie uczesniczyć w bandyckiej militaryzacji handlu wojną i pokojem.
    Przed ekonomią była etyka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s