O religii, część I. Cele religii.

Niedawne stwierdzenie, nie ukrywam – nieco prowokujące, dało jasne dowody, że oprócz braku podstaw logicznego myślenia, niewiele osób wierzących wie o przyrodzie religii. Smutne natomiast jest to, że bateryjki nie są w stanie ocenić, kto ma racje i kto lub co weryfikuje, kto ma racje.

„Prawda jest tym, w co wierzą przysięgli.” – to stwierdzenie z serialu „The Bill” zapadło mi w pamięć. To jest istota zachodniej cywilizacji. Horror. To fabryka idiotów.

 

Zadam proste pytanie wierzącym, którzy (nie wiadomo po co?) odwiedzili tę stronę:

Przyznajesz, że Jozue zatrzymał słońce?

Choć wątpię, że rozmowy na poważne tematy, takie jak np. logika, może przyciągnąć, sądząc po reakcji, jakąkolwiek rozsądną publiczność.

wierzacy

Po pierwsze, Ateiści w nic nie wierzą.

Jedno z największych błędów wierzących jest to, że uważają ateistów za takich samych wierzących, tylko w coś przeciwstawnego. Ateiści nie wierzą, że Boga nie ma, tylko ateiści wiedzą i mogą to udowodnić, że Bóg istnieje jako postać artystyczna. I to twierdzenie jest wystarczające. Ciężar udowodnienia, że Bóg istnieje w postaci innej niż artystyczna (jak i istnienie świata metafizycznego) leży po stronie twierdzących, a więc wierzących. Wierzący natomiast uciekają od tego w jakieś puste stwierdzenia i gołosłowne powoływania się na autorytety.

 

wierzacy2

Według niego nielogiczną… Nie może odrzucić chrześcijańskich zasad… To kolejne, powiedzmy, sprzeczne z istotą ateizmu stwierdzenia.

Zasady.

Nie, proszę Państwa. Chrześcijaństwo nie broniło feudałom wykorzystanie chłopa. Nie zakazywało niewolnictwa. Nie zabroni i kapitalistom okradać pracowników.  Chrześcijaństwo w ogóle ma inne pole do popisu i inne zadania. I jednak społeczeństwo doszło do tego, że niewolnictwo jest złe i zakazało takie praktyki.

Powstanie religii.

Spróbujmy zatem zrozumieć sens i istotę religii w ogóle, a chrześcijaństwa w szczególności.

Marks:” Każda religia jest niczym innym, jak fantastycznym odbiciem w ludzkich umysłach tych zewnętrznych siły, które rządzą się nad nimi w codziennym życiu – odbicie, w którym Siły lądowe przyjąć formę nadprzyrodzonego”. Mówiąc prościej, kiedy człowieka ktoś lub coś przymusza do czegoś i nie ma żadnej możliwości tego uniknąć – człowiek, aby uniknąć dysonansu poznawczego, zaczyna wyobrażać, że zmuszająca go siła jest wszechmocna i nadprzyrodzona. To relaksuje, uspokaja i daje nadzieje, że przymus zniknie lub osłabnie. Oczywiście, kiedy człowiek, wraz z rozwojem sił wytwórczych pokonywał ten przymus – zderzał się z nową siłą i problemami, których nie mógł rozwiązać. I na miejscu wymyślał inną, nadprzyrodzoną siłę, która te problemy stwarza, a zatem i może rozwiązać.

Totemizm.

Na przykład. Początkowo człowiek w połowie był zwierzęciem i oczywiście, był przymuszany przez inne zwierzęta. Ale zwierzęta również dostarczały człowiekowi pierwsze narzędzia – zęby, kości, muszle. Zwierzęta nie tylko stwarzały problemy, ale i ułatwiały życie. Dlatego pierwszą religią był Totemizm. Kult różnorakich bestii. Piersi „bogowie” wyglądali tak:

toteizm

 

Następnie człowiek zrozumiał, że niczego wyjątkowego w zwierzynie nie ma, że samodzielnie, uzbrojony w świeżo wynalezione włócznię lub procę może jakiegoś tam wilka załatwić na amen. A w grupie można i lwa załatwić i słonia „zdeptać”. Więc zmieniły się i poglądy religijne.

Animizm.

Totemizm został zastąpiony Animizmem. Kult duchów. Początkowo – to duchy zwierząt, tylko magiczne. Lecz później szacunek do zwierząt nieco osłabł. Stało się tak, dlatego że zwierzęta przestały być jakimś problemem, a stały się zwierzyną lub zwierzętami gospodarskimi. Człowiek już nie ubóstwia zwierzęta lecz przeciwstawia się temu. A potem – i wywyższa siebie.

I wtedy bóg – to już nie orzeł, nie byk, nie krokodyl, a człowiek. Dokładnie taki sam, lecz bardzo mocny i mieszka w niebie (na słońcu,  na Olimpie – krótko mówiąc, siedzi wysoko i daleko patrzy). Więc ten bóg stworzył ląd i roślinność, Słońce, Księżyc i gwiazdy. „I stworzył Bóg człowieka na swój obraz…” – (Ale w rzeczywistości – to człowiek sam przestaje wymyślać bogów zwierząt lub różnych zjawisk przyrodniczych i wymyśla Boga-człowieka – zauważacie „sprzężenie zwrotne” między bytem a świadomością?). To również „fantastyczne odbicie” obiektywnej rzeczywistości. Człowiek przestaje zajmować się zbieractwem i zaczyna świadomie przekształcać przyrodę. I zaczyna fantazjować. Jak powstał świat? Jak ja „przekształcam przyrodę”? Ogradzam, oram, sieje, zbieram. Więc pewne ktoś, potężniejszy ode mnie, pewnie mądrzejszy, tak to wszystko stworzył. Schemat stworzenia świata według Biblii każdemu jest znany.

The_Creation_of_Adam

Trzeba dodawać, że Michelangelo Buonarrot na fresce stworzenie Adama umieścił Boga w mózgu człowieka? A to taki żart. Tymczasem zmieniają się i warunki współżycia społeczeństwa. Rozkłada się wspólnota pierwotna, pojawia się niewolnictwo, pojawia się instytucja własności, pojawia się państwowość. Podsumowując pojawiają się bandyci, którzy wymyślają instytucje własności i budują państwa, które i reprezentują ich interesy. Pojawia się więc zorganizowana grupa przestępcza państwo z określonymi strefami wpływu granicami. I te wszystkie nowe doznania natychmiast znajdują swoje odzwierciedlenie w religii. Bóg – to nie tylko boska istoty, on już jest „królem niebios”, „niebiański sędzia”, czasem nawet „niebiański kat”.  Czy to jest zrozumiałe? Pojawia się Król w obiektywnej rzeczywistości – pojawia się i „król”, któryś jest w niebie. I ten „Król niebios” obrasta aniołami pełniącymi rolę posłańców, archaniołami pełniącymi rolę strażników i innymi pracownikami, których ma prawdziwy ziemski król. „On karci was za wasze nieprawości…” zupełnie jak Król.

Komplikują się nie tylko zasady współżycia, ale również stosunki międzyludzkie. I to również znajduje swoje odzwierciedlenie w religii. Jeżeli totemizm to przede wszystkim nadzór zwierząt na człowiekiem, aby ten nie krzywdził zwierzę-totem, to teraz Bogowie już pilnują ludzkiej „moralności”. A moralność, jeżeli ktoś czytał Marksa, to ograniczenia, które wymyślił sobie człowiek w celu lepszego funkcjonowania społeczeństwa (a nie żadne chrześcijańskie zasady życia, tylko doświadczenie zdobyte przez wieki). Aby zapobiec dużym stratom spowodowanym zabijaniem siebie nawzajem. Nie kradniesz, nie dajesz powodu siebie zabić, nie podrywasz cudzej żony…nie dostajesz w mordę. Ale jak najlepiej zakomunikować to debilom? Wolą bogów. Tak łatwiej było kontrolować tych, do których nie docierało. „A kto powiedział, że nie mogę zabrać owcę Jacka?” „Jak kto powiedział?! Nasz Bóg! Siódme przekazanie jełopie jeden! Jesteś przeciwko Bogu?! Chcesz, aby nas wszystkich zalało jak za czasów Noego?” A masz i kamieniami:


Zmieniło się i wyobrażenie o śmierci. Przy totemizmie człowiek uważał, że po śmierci nic się nie zmieni. Po prostu człowiek uda się do Krainy Wiecznego Polowania. A teraz jego los tam jest bezpośrednio związany z jego zachowaniem tu. Ten, kto nie rozrabiał, czcił Króla, dostawał szansę po śmierci. A kto…:

pieklo

Tymczasem  siły wytwórcze społeczeństwa rosły, ustrój niewolniczy rozwijał się i rozwijał, stosunki międzyludzkie coraz bardziej się komplikowały. A teraz doszło do tego, że człowiek nauczył się radzić sobie z przyrodą, siłą wyższą, zwierzętami, głodem, zimnem i z niezbyt poważnymi chorobami. Człowiek podporządkował przyrodę, a teraz głównymi „przymuszającymi” są inni ludzie. Elita. I tu pojawia się główny bohater – Jezus Chrystus z jego mega naukami.

O tej „nauce”, o okolicznościach jej powstania i Stwórcy porozmawiamy następnym razem.

 

C.D.N.

Advertisements

5 thoughts on “O religii, część I. Cele religii.

    1. „Ożywienie” Słońca jest przejawem animizmu. O animizmie napisałem, choć uwaga jak najbardziej słuszna – trzeba było wspomnieć o słońcu. W ogóle nie do końca jestem zadowolony z tego tekstu. Nie wspomniałem o tym, jak i dlaczego ktoś wymyślił „duszę”, na przykład. Brakuję na wszystko czasu.

  1. Swoją drogą, zaczynając od animizmu, w ewolucji religii można zauważyć pewną prawidłowość — zawsze obiekt któremu należało się podporządkować zbliżał się do nas. I tak, najpierw było łaskawe słońce, potem bogowie byli w połowie ludźmi, ale mieszkali w odległym miejscu jak ‚niebo’ albo góra olimp. Potem bogiem został Jezus, czyli po prostu człowiek, który i na Ziemi żył i dotknąc go można było. Oczywiście był specjalny, ale już nie był to Jahwe z nieba.
    Jeśli się nad tym zastanowić obecnie żyjemy w czasach zmierzchu chrześcijaństwa, a jego miejsce zajmuje demokracja, która w obecnej implementacji, jest niczym innym jak nową religią, która dalej masuje ludziom umysły, aby pozwalali się okradać.
    Tutaj nowe bóstwo poraz kolejny zrobiło krok ku nam — teraz wmawia się, że nadrzędną siłą, której należy podporządkować się i poświęcić jest bliżej nieokreślone społeczeństwo. Czyli już nie jakiś Jezus, tylko my sami.

    Masa ludzi, przeważnie czytelników gazety wyborczej, już przeszła z religii chrześcijańskiej na demokratyczną.
    I mimo że czują się superior w stosunku do ‚katolickiego ciemnogrodu’, nie widzą zupelnie, że to wciąż ta sama historia. Tylko że teraz nie chodzą do kościoła słuchać proboszcza, tylko włączają media i słuchają żakowskiego i paradowskiej, którzy bełkoczą o politykach, którym dano albo i nie dano ‚demokratyczny mandat’.
    W imię tej religii matki wysyłają synów na wojnę tylko dlatego, że kraj, który należy zaatakować nie wyznaje wartości demokratycznych. Stąd Irak, ale jak się zastanowić, to największy argument obecnie dla bateryjek przeciwko Putinowi, to sam fakt, że on nie jest demokratą, a ukraina, którą najechał, już była dzięki majdanowi.

    I tak dalej, i tak dalej. Już nawet nie chce tutaj wchodzić w to, że nowa religia zakłada jeszcze troskę o planetę. Który to pomysł jest w zasadzie bardzo sensowny, gdyby nie to, że jego wykonanie do tej pory, redukuje się do niszczenia polskiego górnictwa na rządanie Niemiec.

    1. Dużo prawny w tym co piszesz, religia zawsze była przykrywką do podbojów. I dziś taką rolę pewni demokracja. Husajn, Asad, Putin – to są niewygodni konkurenci, słabsi i dlatego usuwani otwarcie. Demokracja to przykrywa dla „narodu”. Można to porównać, bo demokracja rozumiana jako władza ludu jest tylko wiarą.
      Co do Niemiec niszcących polski przemysł węglowy…cóż, przyszłość to produkty o dużym nakładzie umysłowym i to Polska ma rozwijać. Węgiel można tanio kupić na Dombasie np, po co produkować coś, marża na czym to 2-5% i jest tego w brud? Surowce to produkt XIX/XX wieku. Patrz na Rosję, która jezeli nie wyjdzie z bycia dostawcy taniej ropy i gazu przestanie istnieć jako subiekt polityki i stanie się obiektem ( o ile to już się nie wydarzyło)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s