Wolność po 123 latach

Podziwiam ludzi, którzy nie potrafią zrozumieć własnych interesów i cieszyć się szczęściem innych, którzy to szczęście uzyskali kosztem właśnie tych ludzi.

Wolność po 123 latach? Czyja wolność i od kogo? Wolni? Czujesz się k*wa wolny? Jak w ogóle może się czuć ktoś wolny, jeżeli nikt mu nie gwarantuje pracy, a więc dochodu, dachu nad głową, a jedynie co pozostaje robotnikowi, to konkurowanie z miliardem Chińczyków czy nawet Czechów?

Ja rozumiem zadowolenie Kulczyków, Zygmunta Solorz-Żaka, Michała Sołowowa, Czarneckich czy Ptaka. Rozumiem zadowolenie szarej eminencji, która nie wychodzi na światło dzienne. Nawet rozumiem świtę obsługującą elitę – różnego rodzaju dziennikarzy, polityków i pisarzy od siedmiu boleści. Wszelkiego rodzaju menedżerowie… Najmowani, aby wycisnąć jak największy zysk, a zatem w proporcjach podziału dochodu są bardziej potrzebni (a nie są liczni, jak robotnicy) – zyskali. Kwoty od 10 do 70 tyś to właśnie ta część. Ale wy, bez gwarancji zatrudnienia, bez gwarancji pozostawienia dachu nad głową, jeżeli noga się powinie. Zmuszeni konkurować, kto pozostali kapitaliście większą część swojego efektu pracy. I wygrywa ten, kto zaproponuje minimum równe zapewnieniu przetrwania. Więcej wymagać nie możesz, bo są bezrobotni, mniej nie możesz, bo nie przetrwasz. Połączyć się nie możesz, bo zbierać kasę wśród robotników to więcej wydawać niż uzbierać. Jeden drugiemu nie pomoże, bo sam musi nie raz wyjechać poza kraj za pieniądzem.

I jeszcze robotnika, który światowej klasy bandytom was sprzedał, uważać za bohatera.

Przynajmniej wiecie jak was się okrada?

 

 

Advertisements

6 thoughts on “Wolność po 123 latach

  1. O jakiej wolności mowa w tym artykule? O wolności do pracy? Wolności do dachu nad głową? Wolności do wysokich dochodów? Wolność do bezwarunkowego bogactwa? Czy autor tego artykułu wie w ogóle co to jest wolność?
    Wolność to możliwość pisania takiego bloga jak powyższy i tak głupich artykułów jak powyższy bez ingerencji cenzury. Wolność to możliwość wyjechania z tego kraju kiedy tylko mamy na to ochotę.
    Wolność jest od czegoś (od obowiązku pracy, od zakazu wyjazdów zagranicznych, obowiązkowej służby wojskowej, od cenzury), a nie do czegoś. Do czegoś to może być prawo (prawo do pracy, prawo do swobodnego przemieszczania się itp.).

    1. Wolność jest od czegoś:
      – od obowiązku pracy

      Nic na tej ziemi, co jest nam potrzebne do przetrwania i rozwoju, nie powstaje bez pracy ludzkiej. Wolność od obowiązku pracy oznacza bycie pasożytem, czyli „spożywającym przy stole innego”. Pasożytnictwo jest wolnością, ale tylko pasożyta, ty z pewnością jesteś żywicielem, choc tego i nie rozumiesz. Jest to mydlenie oczu naiwnym obywatelom. Wiem, że każdy mądry chce być wolny od obowiązku pracy, czytaj pasożytem, ale żywiciel jest w stanie „uciągnąc” góra jeszcze dwóch pasożytów. A skoro w razie śmierci żywiciela ginie także pasożyt, to oni walczą między sobą kapitałem
      – od zakazu wyjazdów zagranicznych
      Jeżeli nic nie rozumieć, to tak się może wydawać. Zakaz wyjazdu był dlatego, że:
      po pierwsze wyjazd obywatela to wyjazd waluty, o którą było ciężko przez blokadę handlową.
      PRL jako część bloku wschodniego było jak miasto w osadzie i wyjazd obywateli, to strata rąk do pracy, co oznaczało wcześniejszą kapitualcje reszty.
      – obowiązkowej służby wojskowej
      Jak wyżej, obowiązkowa służba wojskowa, to obowiązek każdego chronić resztę społęczeństwa. Dziś wojsko przechodzi na tryb najemniczy, stają się wyłącznie najemnikami. A najemnicy walczą za kasę. Kto płąci, za tego i walczą.
      – od cenzury
      Jakieś prace naukowe były cenzurowane, byłeś odłączony od najnowszych osiągnięć nauki? Dziś cenzura działą w inny, bardziej wyrafinowany sposób, po prostu tego nie rozumiesz i wydaje ci się, że napisać, to znaczy donieść do 30 milionów…Po prostu to dokładnie to samo, co napisać w PRL na ścianach własnego kibla…nie wolno było we własnym kiblu, była jakaś cenzura? Dziś też nie ma.
      Do czegoś to może być prawo
      -prawo do pracy
      To był przywilej (tymczasowy) obywatela i obowiązek elity. I od tego obowiązku zwolniła siebie elita, nie zaś chłop. Chłop dziś ma przywilej pracy, jeżeli ją ma. Dziś 1,3 mln nie pracy, więc nie ma wolności w ogóle.
      -prawo do swobodnego przemieszczania się
      To przywilej, który elita w każdej chwili może zabrać. Elita angielska zechce i nie wjedziesz do Anglii. Tak samo jak do USA musisz zapytać. Obojętnie, gdzie podejmiesz pracę i tak oddasz część swojego wysiłku, a więc czasu, czytaj życia, elicie. Czy to w Polsce, czy to w Anglii.
      Bateryjki to jednak wolą się łudzić.
      Od tego, że gówno się nazwie miodem, miodem nie będzie.

  2. „Wolność od obowiązku pracy oznacza bycie pasożytem ”
    Postrzegasz pracę jako obowiązek bycia trybikiem w cudzej maszynie. Wolność właśnie polega na tym, że nie musisz nim być. I nie musi to oznaczać żadnego pasożytnictwa.
    „Dziś 1,3 mln nie pracy, więc nie ma wolności w ogóle.”
    Pracę utożsamiasz z wolnością? „Arbeit macht frei”. Kojarzysz to hasło? 😉
    A może oni nie chcą pracować, bo np. potrafią się utrzymać bez formalnego zatrudnienia? Albo z innych powodów. W końcu mamy w tym kraju ponoć 400 tys. wakatów, na które nie ma chętnych. Widać, że co najmniej 400 tys. Polaków ma gwarancje zatrudnienia daleko w poważaniu 😉
    Z twojego postu wynika, że wolność utożsamiasz z zakazem wywożenia waluty (wyjazd waluty)? Z koniecznością solidaryzowania się z obozem komunistycznym (strata rąk do pracy)? Z obowiązkową obroną państwa (czyt. elity)? Większych bzdur nie czytałem…
    „w PRL na ścianach własnego kibla…nie wolno było we własnym kiblu, była jakaś cenzura?” Gdyby odpowiednie służby do tego kibla weszły, to wyjaśniłyby jego właścicielowi długą białą kiszką, co o tym myślą 😉
    „Prawo do swobodnego przemieszczania się to przywilej, który elita może zabrać”
    Ale jakoś póki co nie zabrała? Prawda?

    1. Wolność od obowiązku pracy.
      Jeżeli wyraz obowiązek zastąpić synoninem konieczność (i tym samym pozbyć się niewłaciwej interpretacji sensu zdania) i zrozumieć, że mowa jest o bezwzględnej potrzebie organizmu np. odżywiania, to nijak z tego logicznie myśląć nie wyjdzie postrzeganie pracy jako obowiązku bycia trybikiem.

      Praca (działalność człowieka) – miara wysiłku włożonego przez człowieka w wytworzenie danego dobra; świadoma czynność polegająca na wkładanym wysiłku (działalność lub oddziaływanie) człowieka w celu osiągnięcia założonego przez niego celu; czynności umysłowe i fizyczne podejmowane dla realizacji zamierzonego celu.

      Więc praca polegająca na pozyskiwaniu przez organizm ze środowiska pokarmu jest bezwzględnie konieczna. Dlatego wolność od bezwzględnej konieczności, kiedy nie ma możliwości zapewnienia wszystkim potrzeb fizjologicznych i bezpieczeństwa, bez pracy (wysiłku) jako działaności człowieka jest pasożytnictwem,gdyż wtedy czyjaś praca zapewnia te potrzeby.
      Nie można żyć w społeczeństwie i być wolnym od niego.

      Jeżeli natomiast nie rozumieć znaczenia słów, to bezwzględna konieczność nagle staje się przymusem bycia trybikiem.
      przymus – presja wywierana na kogoś w celu zmuszenia do czegoś

      Ale jakośpóki co nie zabrała? Prawda?
      I? To, że ja nie zabrałem dziecku kubek, nie oznacza, że nie mogę tego zrobić kiedy zechce. Tak samo, to, że elita nie dokonała czegoś, nie oznacza, że tego dokonać nie może. Nie mówiąc o tym, że elita zachciała i

      Francja wprowadzi kontrole na swych granicach tymczasowo. Elita angielska zachciała i zabrała prawa niemcom w UK w trakcie wojny jak i elita amerykańska… ciach i obywatel USA, będący z pochodzenia Japończykiem, stracił prawo.

      Z twojego postu wynika…
      Aby właściwie ocenić przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, trzeba spełnić kilka warunków:

      bycia świadomym obiektywnych zadań stojących przed krajem w każdym momencie historycznym.

      bycia świadomym potrzeb w zasobach: ludzkich, naturalnych, tymczasowych oraz naturalnych ograniczeń.

      Umiejętności nie wypisywania własnych życzeń, a dokonywania analizy realności ich spełnienia i szukania realnych sposobów ich osiągnięcia.

      A to wszystko razem nazywa się rozum. Nie ma rozumu – jest histeria i plątanie się w systematyzowaniu. Każdy twój wniosek mówi, że może i jesteś zwolennikiem zdrowej analizy. Tylko brak ci umiejętności.

      Rozumienie obiektywnych zadań stojących przed krajem nie jest utożsamianiem się lub koniecznością solidaryzowania się z czymkolwiek. Rozumienie obiektywnych zadań oznacza zrozumienie danego przedmiotu.

      1. „Jeżeli wyraz obowiązek zastąpić synoninem konieczność (i tym samym pozbyć się niewłaciwej interpretacji sensu zdania)”
        Jeżeli zastępujesz wyraz obowiązek wyrazem konieczność to dokonujesz manipulacji faktami, ponieważ w gloryfikowanym przez ciebie ustroju komunistycznym był obowiązek pracy, a więc jesteś wówczas trybikiem https://pl.wikipedia.org/wiki/Nakaz_pracy
        Konieczność pracy celem zaspokojenia swoich potrzeb (muszę coś jeść, więc muszę zdobyć jakieś białko i węglowodany) jest naturalną potrzebą fizjologiczną i w żaden sposób nie może kolidować z wolnością. Możliwość samostanowienia jednostki nie jest przekreślana przez jej naturalne potrzeby fizjologiczne. Nie mieszajmy pojęć, bo dojdziemy do wniosku, że konieczność robienia kupy też jest ograniczeniem wolności osobistej. Tyle, że przekraczamy w tym momencie granice śmieszności.
        Nijak nie da się tego pogodzić z obowiązkiem pracy (muszę pracować w fabryce zbrojeniowej, bo moja elita chce wybić zęby innej elicie) nie manipulując faktami. Wolność polega na tym, że możesz zrobić co chcesz, a więc obowiązek pracy jest wykluczony.
        Konieczność zaspokajania cudzych potrzeb stoi w sprzeczności z wolnością. Ja mogę zaspokajać potrzeby innych jeśli chcę (to jest wolność), ale jeśli muszę, bo mam obowiązek, jak twierdzisz, to nie jestem wolny.
        W kapitaliźmie każdy może zaspokajać swoje potrzeby samodzielnie, ale jeśli chce skorzystać z pracy innych to musi za to zapłacić. W komuniźmie ludzie są zmuszani do pracy, dzięki czemu inni mogą na ich pracy pasożytować. Jeśli człowiek nie jest do niczego zmuszany, to nie ma możliwości, żeby ktoś na nim pasożytował. Czyż nie?
        „Francja wprowadzi kontrole na swych granicach tymczasowo.”
        Czym innym jest ochrona własnych granic (wolność kraju), a czym innym więzienie własnych obywateli (niewola jednostki) w kraju z uwagi na źle pojęty interes społeczny (obecnie np. w Korei Północnej). To tak jakbym miał mieć do ciebie pretensje, że zamontowałeś zamek w drzwiach 😉 Francuzi mają prawo nie wpuścić islamisty do swojego kraju. Tak samo jak Polacy mają takie prawo.
        „histeria i plątanie się w systematyzowaniu (…) brak ci umiejętności.”
        Znów zaczynasz uciekać w obelgi. Hipokryzja jest typowa dla ciebie, jak zdążyłem już zauważyć.
        Przecież to ty plątasz się nie na temat i masz problem z systematyzowaniem. W końcu zarzucanie, że Francuzi nie chcą obcych u siebie nijak się ma do zakazu wyjazdu z kraju dla własnych obywateli. W twej argumentacji brak logiki i konsekwencji. Ja mówię, że nie ma jabłek (zakazu wyjazdów z kraju dla swoich obywateli), a ty, że jest pietruszka (kontrole na granicach dla obcokrajowców). Albo bezwzględna potrzeba organizmu np. odżywiania ograniczająca wolność 🙂 I tak z grubsza wygląda twa ułomna logika, którą prezentujesz już nie po raz pierwszy. Albo np. ja o wolności, a ty o obiektywnych zadaniach stojących przed krajem. I kto tu histeryzuje? Uwydatniasz jakiś przypadkowy i nieadekwatny szczegół uciekając istoty sprawy. Taka dyskusja to nie dyskusja, a próba pospolitej manipulacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s