Kto ci płaci i dlaczego tak mało?

Czasem zadziwia mnie jak dużo ludzi nie rozumie podstawowych rzeczy. Nie zastanawiają się? Nie myślą, nie potrafią? Kierujmy się powszechnym rozumieniem, bez chwili zastanawiania, czy odzwierciedla rzeczywistość czy tylko jest ubogim uproszczeniem? Wiesz kto ci płaci i dlaczego twoja pensja jest mniejsza, niż oczekujesz? Może oczekujesz za wiele?

Nadzwyczajnie często, nawet wśród moich znajomych słyszę podobne błędy jak w tym komentarzu:

… kapitalista, przedsiębiorca, właściciel, czy kogoś oszukuje mówiąc, że tylko tyle jest warta jego praca? Raczej nie, powie ktoś, bo to jego firma, bo akumulacja kapitału. Rozda wszystkim pieniądze, „sprawiedliwie”, to koniec. 

Trzy pojęcia pojawiają się tu prawie jako synonimy, co powoduje wpływ na dalszą konstrukcję, że to kapitalista, przedsiębiorca, właściciel mówią, a więc wyceniają wyniki naszej pracy, ale to nieprawda!

Najpierw doprecyzujmy pojęcia, aby było widać jak na dłoni, że są to różne pojęcia, oznaczające różne role. Tak i owszem, mogą skupiać się w jednej osobie, co powoduje pewien problem identyfikacji, lecz tak samo jak postać Hannibala Lectera, skupiająca role doktora i seryjnego mordercy, kapitalista, przedsiębiorca, właściciel to jednak zgoła różne role.

 

Kapitalista, to taka rola, która uzyskuje dochód z kapitału, a kapitał to połączenie wykorzystania środków produkcji oraz pracy najemnej. A więc tylko i wyłącznie wtedy, kiedy mamy środki produkcji i pracę najemną, możemy mówić o roli: kapitalista.

Wyobraźmy zatem prostą sytuacje (Wariant I). W pizzerii za rogiem robią pyszne dania i udajesz się tam skosztować pepperoni. Pracuję tam Pan Jak, który, uwaga, jest kucharzem, właścicielem lokalu oraz sam serwuje posiłki. Na razie, dla uproszczenia, przyjmijmy, że jest też wytwórcą wszystkich niezbędnych ingredientów jak pozyskuje prąd i wodę 😉 A więc jest, uwaga, przedsiębiorcą i właścicielem, ale nie jest kapitalistą.

Kto wycenia wartość jego pracy?

Odpowiedź wydaje się być oczywista. Teraz zmodyfikujmy i skomplikujmy nieco sytuacje (wariant II). Właścicielem lokalu jak i pieca jest Pan Marek, właściciel. Pan Jak dalej prowadzi pizzerię, wynajmując lokal i dzierżawiąc piec. Kto teraz płaci Panu Janowi?

Skomplikujmy jeszcze bardziej. Pan Jan dorobił się, więc wyjechał sobie na Majorkę bawić i zatrudnił (pomijamy proces zatrudnienia, ale do niego wrócimy) Pana Staszka. Staszek tak samo jak i poprzednio Pan Jan, zarządza całym biznesem, pilnuje umów najmu, regularnie płaci (Wariant III). Tu pojawia się trzecia rola, kapitalista, gdyż Pan Jan nie jest właścicielem lokalu, ani pieca (najmuje środki produkcji), ani nie zarządca przedsięwzięciem, więc nie jest przedsiębiorcą. Natomiast łączy środki produkcji (które tylko najmuje) oraz pracę najemną, czyli pracę Pana Staszka. Staje się kapitalistą, gdyż posiada kapitał. Ale kto wycenia pracę Pana Staszka?

Odpowiedź wydaje się być oczywista.

A więc:

  1. Przedsiębiorca przedsięwziął przedsięwzięcie polegające na wykopaniu studni i dostarczeniu do twego domu wodę.
  2. Właściciel studni ma prawo pozwalające jemu i tylko jemu korzystać z rzeczy i rozporządzać nią z wyłączeniem innych osób. Więc korzysta z tego prawa – np. nic nie robi, rzecz sobie spoczywa i nadał pozostaje właścicielem.
  3. Kapitalista, nie będąc właścicielem studni (może leasingować, dzierżawić i t.d.), ani przedsiębiorcą (najął przedsiębiorcę, czyli menedżera) uzyskał dochód z tego, że ty wykopałeś studnię, wydobyłeś wodę i sprzedałeś ją za 10 zł, a sobie wziąłeś tylko 7, gdyż podział zysku nastąpił nagle ni z gruszki, ni z pietruszki według kapitału. A więc kapitalista NIC NIE ZROBIŁ, a ma.

W którym miejscu doszło do KRADZIEŻY?

Czy naprawdę tak ciężko zrozumieć, że słowa mają swoje znaczenia i w celu OSZUKANIA, CELOWO używa się je zamiennie.

Otóż ILE WARTA jest praca ocenia RYNEK KONSUMENCKI. Żaden kapitalista, przedsiębiorca, właściciel. Rynek konsumencki, czyli zanonimizowany konsument. Zapamiętałeś?
Natomiast ciebie nie dopuszcza na ten rynek stan obiektywny, gdyż nie jesteś (jest to warunek prawdziwy dla dominująco większej części społeczeństwa) w stanie zaoferować NICZEGO WARTOŚCIOWEGO z punktu widzenia zanonimizowanego konsumenta.
Do tego jest potrzebny wysiłek grupowy, czyli społeczny. Praca społeczna, zapamiętałeś?

A więc tylko PRACA SPOŁECZNA (rolnik uprawia bawełnę, ty szyjesz ubrania, kolega sprzedaje i wasza wspólna praca jest wyceniana na RYNKU KONSUMENCKIM przez zanonimizowanego konsumenta i dopiero wtedy dostajecie odpowiedź na pytanie „Ile jest warta wasza wspólnapraca. Gdyż oceniana jest SPOŁECZNIE potrzebna praca, to możecie dostać figę z makiem, gdyż dużo jest szmat i wasz produkt nie jest „trendy”.

Więc, aby nie dostać figę z makiem i nie zostać na lodzie, szacujecie ile możecie uzyskać za waszą pracę grupową (społeczną) na rynku konsumenckim w przyszłości. W zdecydowanej części towarów i usług, aby je zaoferować na rynku konsumenckim, niezbędny jest czas. Dużo czasu. Często nawet ponad rok.

Natomiast my fizycznie jesteśmy zmuszeni przez przyrodę do m.in. dostarczania w miarę regularnie energii, czyli zaspokajania co najmniej podstawowych potrzeb – potrzebujemy to dziennie, a zaoferować produkt bądź usługę będziemy mogli np. za rok. Jak być?

Konsumujecie (rolnik, ty, kolega sprzedawca) tylko i wyłącznie niezbędną do przeżycia wartość (nazwijmy ją kosztem uzyskania dochodu).

Wyprodukowaliście towar i zaoferowaliście towar na runku konsumenckim. Rynek wycenił. Starczyło na pokrycie kosztów uzyskania dochodu , więc dzielicie zysk. Jak? Po równo.

Natomiast jeżeli kolega sprzedawca to wcale nie kolega i jest właścicielem środków produkcji, a więc roli, na której uprawia bawełnę rolnik, maszyn do szycia, na których szyjesz oraz punktu sprzedażowego, to wam wypłaci tylko zaliczkę za waszą pracę. Dlatego, że wasza praca stała się towarem, tylko oferowanym na rynku pracy, a więc innym rynku.

Was zmusza do tego przymus ekonomiczny (trzeba jeść codziennie, a nie jesteś w stanie samodzielnie zaspokoić żadnej z potrzeb), dlatego za swoją pracę jesteście gotowi uzyskać tylko część tego, co uzyskuje się w wyniku waszej pracy. Część, zapamiętałeś?

Ile ta część wyniesie? Dokładnie tyle, ile trzeba do regeneracji siły roboczej. Nie mniej (gdyż zdechniesz z głodu lub zamarzniesz na dworze), nie więcej (gdyż znajdzie się inny, który zażąda mniej). To zasada z obszaru ekonomii.

A więc to zanonimizowany społeczny „menadżer” na rynku pracy wycenia ile może zapłacić zaliczki, aby przedsięwzięcie przyniosło zysk. I tylko dlatego, że ty personalnie nie masz dostępu do rynku konsumenckiego, a społecznie masz, zmuszony jesteś pracować i produkować towary i usługi społecznie. Natomiast nie jesteś społecznie właścicielem tego, na czym pracujesz, czyli środków produkcji. Ustrój kapitalistyczny narzuca podział wyników waszej, społecznej, pracy i odbywa się on według innych, złodziejskich, zasad.

De facto kapitalista kradnie tobą wypracowaną wartość, a De iure NIE. Świadomość jest kształtowana przez byt – dokładnie jak napisałeś. I dla kapitalisty dobrze jest, kiedy kradzieże i oszustwa się odbywają, bo ma wspólników, którzy ten ustrój bronią. I nie rozumieją jak i dlaczego jest to możliwe. Ale bardzo cenią sobie takich, którzy tego nie widzą. Do tego największy kapitał dysponuje nadrzędnym narzędziem przymusu, aby zawsze zabrać u mniejszych „wspólników”. Jest nim państwo.

Dzieje się tak, dlatego że dziś bardziej się opłaca eksploatować innych ludzi, niż pracować samemu, aby uzyskać jakieś dobro. Rozwój technologiczny spowoduje, że nie będzie się opłacało i dało eksploatować ludzi, gdyż NIKT nie przyjdzie na rynek pracy i nie zaoferuje swój jedyny produkt – silę roboczą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s